wtorek, 25 listopada 2014

Przepis na pyszne pierniki + ROZDANIE z okazji 3000 wyświetleń bloga!



Na początek przepis na pierniki, który dostałam od mojej ukochanej ś.p. Babci. Lekko go zmodyfikowałam i wypróbowałam. Wyniki moich eksperymentów do wygrania w rozdaniu z okazji 3000 wyświetleń bloga. Szczegóły zabawy znajdziecie poniżej.

PRZEPIS


Składniki do ciasta:
1kg mąki
3 szklanki cukru
250g miodu
1 kostka margaryny
2 paczki przyprawy do pierników
4 jajka
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 flakonik olejku pomarańczowego
5 łyżeczek kawy

Do pieczenia potrzebne będą:
blacha (a nawet 2 lub 3, żeby szło sprawniej)
kasza manna
papier do pieczenia/śniadaniowy

Jajka ubić z cukrem, następnie dodać do mąki. Podgrzać miód, tak by się rozpuścił (jeśli jest już płynny, po prostu podgrzać). Dorzucić pozostałe składniki, dokładnie wymieszać. Wstawić miskę z surowym ciastem do lodówki na 12-24h.

Ciasto rozwałkować, wycinać pierniczki za pomocą foremek lub lepić własnoręcznie. Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni. Blachę wysmarować margaryną, położyć papier do pieczenia, posypać delikatnie kaszą manną (1-2 łyżki). Kłaść pierniczki w odstępach min. 1 cm jeden od drugiego. Piec jedną partię maksymalnie 20 minut. Chwilę po wyjęciu z piekarnika mogą być bardzo miękkie, należy odczekać kilka minut przed zdjęciem ich z blachy. Pół godziny później powinny być już dość twarde, a kilka dni później osiągną normalną twardość pierników.

Podobno najlepsze są po 3-4 tygodniach - należy je jednak trzymać w szczelnie zamkniętym pudełku.

A teraz czas na zabawę ;)

ROZDANIE

Aby wziąć udział:
1) Dodaj bloga do obserwowanych (w menu po prawej)
3) Udostępnij informację o rozdaniu na swojej ścianie
(uwaga, post musi mieć ustawienia "Publiczne")

Aby zwiększyć swoje szanse:
4) Napisz w komentarzu pod tym postem, dlaczego właśnie ty powinieneś dostać pysznego piernika!

Spośród wszystkich osób, które udostępnią posta wylosuję 3, którym wyślę/dam osobiście (jeśli wypadnie na kogoś ze znajomych) po 3 małe pierniki w kształcie gwiazdek (takie jak na zdjęciu)

Osoba, która napisze najciekawszy komentarz dostanie jednego dużego piernika, ok, 8cm średnicy, także w kształcie gwiazdy (o ile w przypadku gwiazdy można mówić o średnicy :D).

Wyniki 1 grudnia. Paczuszki zostaną wysłane przed świętami, ale raczej po Mikołajkach.

ZAPRASZAM DO UDZIAŁU! :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Motywacja i organizacja - moje podstawowe zasady


Obojętnie czy mamy do zrobienia mnóstwo rzeczy, czy tylko kilka, bez odpowiedniej motywacji zawsze znajdzie się wymówka, żeby odłożyć coś na później. Nie uważam się za guru w sprawach organizacyjnych - zdarzały mi się lepsze i gorsze okresy w życiu, jednak uważam, że radzę sobie coraz lepiej.

Oto kilka najważniejszych zasad, dzięki którym każdy dzień może być przyjemny (nawet taki, gdy ma się dużo do zrobienia...)

Z dedykacją dla Sandry H., która ostatnio przypomniała mi, jak kilka lat temu wysłałam jej listownie instrukcję na temat skutecznego uczenia się, skserowaną z Victora Gimnazjalisty i chyba jakieś własne porady. Czasem zapominam, że tak długo siedzę w temacie zarządzania czasem!

Zasługujesz na odpoczynek i nagrodę

Jak to, czemu po pierwsze - odpoczynek?! A nagroda? Za co... Przecież jeszcze niczego nie zacząłeś... No właśnie, nic nie zaczynasz, a i tak wchodzisz na Facebooka, szukasz w kuchni ciastek albo idziesz do centrum handlowego zanim zabierzesz się za to, co tak naprawdę powinieneś zrobić... Nie rób tego na początku. Niech ta przyjemność, która chodzi ci po głowie zadziała niczym marchewka na kiju na głodnego osiołka. Zrób to na co masz ochotę, kiedy skończysz najważniejsze sprawy na dany moment.

Jedno zadanie dziennie

Myślisz - tylko jedno, co za porażka. A przecież zdarza się, że przez cały dzień nie robisz nic produktywnego. Zamiast długiej listy, która będzie cię skutecznie odstraszać, zaplanuj sobie Najważniejsze Zadanie (NZ), takie które musi być wykonane właśnie dzisiaj. Możesz do tego dołożyć do kilku Ważnych Zadań (WZ), które powinny być zrobione jak najszybciej, ale nic się nie zawali, jeśli zajmiesz się tym w innym momencie. Jeśli masz dużo do zrobienia lista może się oczywiście wydłużyć, ale i tak postaraj się ustalić priorytety. Najważniejsze i najtrudniejsze zadania najpierw. Na pewno słyszałeś to nie raz. A słyszałeś może o...

20/80

Wykonaj 20% najtrudniejszych zadań, a będziesz miał za sobą 80% pracy.
Zrób 80% bzdur, które trochę poprawią ci samopoczucie, ale wiele nie wniosą, a twoje sprawy posuną się o jakieś 20%.

Określ zadania w czasie

W skali dnia, te 20% za które powinieneś chwycić w pierwszej kolejności to Twoje NZ i WZ. Przeznacz na nie tyle czasu ile potrzebujesz. Nie spiesz się, jeśli nie ma takiej potrzeby. Nie wytwarzaj niepotrzebnej presji. Na zadania o niższym priorytecie przeznacz ograniczoną ilość czasu, np. godzinę lub dwie. Możesz też wyznaczyć godzinę, o której kończysz wszystkie obowiązki i zaczynasz relaks. Przytoczę tutaj, jak wyglądały moje dni w 1 liceum - był to najbardziej udany pod względem organizacji i ocen rok szkolny w moim życiu.

05:30-7:00 - pobudka, zadania których nie zdążyłam zrobić dnia poprzedniego lub granie na komputerze, śniadanie
7:00 - 7.20 - przygotowywanie się do wyjścia
7:30 - wyjście do szkoły
8:00-15:00/16:00 - szkoła (na okienkach odrabianie krótkich zadań domowych, maksymalne wykorzystanie czasu wolnego)
16:00-17:00 - obiad i czas na relaks
17;00-20:00 - wyłączone wszystkie serwisy społecznościowe, maksymalne skupienie na nauce
20:00-22:00 - czas na relaks, gry komputerowe, czytanie, krótki trening

Obojętnie co się działo, o 20:00 zawsze kończyłam odrabiać lekcje. Nawet jeśli zostało mi teoretycznie coś do zrobienia - zajmowałam się tym rano, albo w szkole. Byłam zmotywowana, żeby do 20:00 skończyć wszystko, co musiałam, bo później następował obowiązkowy relaks. Dzięki takiej organizacji rzadko kiedy miałam lekcje do odrabiania w weekend (!) Polecam taki model, szczególnie jeśli ktoś planuje weekendowe wyjazdy. Częścią tego planu jest zasada...

"Zrób to od razu"

Masz krótkie zadanie domowe? Ktoś poprosił cię o sprawdzenie czegoś? Musisz gdzieś zadzwonić? Czemu to ma czekać - zrób to póki pamiętasz, najlepiej nawet tego nie zapisuj. Jeśli możesz zrobić to szybko, niech to nad tobą nie wisi. Idealnie jest robić łatwe zadania tego samego dnia, gdy je dostajesz.

Prowadź kalendarz

Czy to papierowy, czy Google Calendar - to zależy od Ciebie. Google Calendar można edytować zarówno z poziomu smarfona jak i komputera, co jest bardzo wygodne. Natomiast papierowy kalendarz można spersonalizować i wykreślać ręcznie zadania,co daje dużo satysfakcji. Co w nim zapisywać? To twoja sprawa. Możesz ograniczyć się do ważnych terminów i urodzin znajomych, a możesz zapisywać tam wszystkie zadania do zrobienia i swoje pomysły.

Uprzyjemnij codzienność

Jesteś wzrokowcem i musisz się dużo uczyć? Kup kolorowe długopisy albo kredki i odpicuj swoje notatki. Będzie ci się przyjemniej do nich zaglądało. Ciągle pijesz herbatę? Zaopatrz się w różne smaki i zainwestuj w fajny kubek. Dostosuj swoje otoczenie (szczególnie to, gdzie spędzasz najwięcej czasu ucząc się, bądź pracując), tak, żebyś lubił w nim przebywać. Porządek oczywiście też jest ważny, ale nie najważniejszy - niektórzy lepiej odnajdują się w nieco artystycznym nieładzie i nie ma w tym nic złego, dopóki nie przeradza się on w tsunami rzeczy, ubrań, książek i śmieci.

Pamiętaj o swoich celach

Dlaczego się uczysz? Po co pracujesz? Czemu chcesz coś zrobić akurat dzisiaj? Kiedy ci się nie chce - przypomnij sobie, do czego dążysz. Przecież tego chcesz, prawda? Możesz sobie nawet powiesić "przypominajkę" na tablicy korkowej albo na ścianie, jeśli to cię zmotywuje.

Zmień złe nawyki

To trudne i sama walczę z kilkoma. Ale jeśli coś cię denerwuje w twoim zachowaniu, pamiętaj, że jesteś jedyną osobą która może to zmienić. Ciekawą i pomocną aplikacją, szczególnie dla osób lubiących gry jest HabitRPG - aplikacja webowa, dostępna także na smartfony, w której można sobie ustalić własne to-do-list, regularne zadania (codzienne, cotygodniowe) oraz dobre nawyki. Za każde wykonane zadanie dostajemy XP (doświadczenie), a czasem losowe przedmioty. Za zdobyte w grze pieniądze możemy wyposażyć swój avatar bądź zakupić sobie nagrodę w realnym życiu - cenę ustalasz sam, np. ciasteczko za 5 golda. HabitRPG jest dość złożone, są eventy, drużyny... Jeszcze nawet nie obejrzałam wszystkich opcji, ale używam od kilku tygodni i bardzo mi pomaga. Przestałam się spóźniać, więcej się uczę i czytam. Oczywiście łatwo jest w tej grze oszukiwać, ale tak jak w żadnej innej - grasz przede wszystkim dla siebie.



Masz jakieś własne sprawdzone sposoby? Podziel się nimi w komentarzu pod postem, chętnie przeczytam i wypróbuję. :)

niedziela, 16 listopada 2014

Jak uczę się ukraińskiego?

Planowałam sobie, że nauczę się jakiegoś słowiańskiego języka, ale były to plany luźne nieokreślone w czasie. Często śmiałam się z czeskiego (mea culpa, ale ciągle mi się zdarza), w innych państwach słowiańskich nie byłam, słyszałam jeszcze serbski i rosyjski...

Ukraiński pojawił się w moim życiu wraz z kolegą z pracy, a chęć poznania jego ojczystej mowy przyszła do mnie jeszcze jakoś przed pierwszą randką. Zaczęło się od rozmowy o tym, że czeski brzmi dla mnie śmiesznie, zeszło na muzykę (okazało się wtedy, że znana mi wokalistka Nastya nie śpiewa po ukraińsku, ale po rosyjsku). Po kilku tygodniach, gdy mój status na Facebooku zmienił się na 'w związku' umiałam już prawie bezbłędnie odczytywać ukraińską cyrylicę oraz zapisać i powiedzieć parę słów. Rok później (2015) Oleh jest moim narzeczonym, w sierpniu będzie mężem. :) A ja rozumiem po ukraińsku prawie wszystko i potrafię się wysławiać prostymi zdaniami, mówiąc i pisząc.

Nie ukrywam, że nauka tego języka wiążę się, bardziej niż w jakimkolwiek innym przypadku, z pobudkami osobistymi. Zatem i motywacja jest większa. Nie narzucam sobie jednak szaleńczego tempa, uczę się wtedy, gdy przyjdzie mi na to ochota - mniej więcej co kilka dni. Powiedziałabym, że poświęcam średnio 10 godzin w miesiącu, może więcej - trudno mi powiedzieć, ponieważ nie liczę.

Ja pod ukraińską flagą znalezioną w Mediolanie (lipiec 2014)


Wracając do progresu:

maj 2014
- znam różnice między cyrylicą ukraińską a rosyjską
- czytam ukraińskie słowa zezując na kartkę-ściągę z alfabetem

czerwiec 2014
- znam zasady słowotwórstwa w oparciu o język polski

lipiec 2014
- poznaję Marię - koleżankę z Ukrainy mieszkającą w Krakowie; ja mówię/piszę do niej po polsku, ona do mnie po ukraińsku (idzie nam to wolno, ale bardzo nas to cieszy); tutaj jesteśmy razem na zdjęciu :)
- jestem w stanie obejrzeć znaną sobie bajkę po ukraińsku i zrozumieć większość (sprawdzone na filmie "Mój brat niedźwiedź")

sierpień 2014
- znam rosyjską cyrylicę (samego rosyjskiego na razie nie zamierzam się uczyć) - traktuję to także jako progres w ukraińskim, ponieważ rosyjski ma duży wpływ na ten język
- odmieniam niektóre czasowniki

Na poduszce jest napisane "JA - UKRAINIEC"
- zostałam zmuszona do pozowania z nią :D

wrzesień 2014
- rozumiem w 80% codzienne konwersacje Ukraińców (z zachodniej Ukrainy)
- układam mniej lub bardziej poprawne zdania
- uczę się wymawiać twarde L (a raczej uczą mnie moi przyjaciele i chłopak, śmiejąc się ze sposobu w jaki mówię słowo lis - лисиця lysyca)

październik/listopad 2014
- trudno to wyrazić w procentach, ale rozumiem jeszcze więcej niż np. dwa miesiące temu ;)
- wiem jak tworzyć męskie, żeńskie i nijakie przymiotniki
- umiem czytać cyrylicę-kursywę i proste zdania napisane starannym odręcznym pismem
- liczę do 10, znam dni tygodnia, kolory i kilkadziesiąt słów nie pokrywających się z językiem polskim (uczyłam się ich od maja, ale trudno umiejscowić to precyzyjnie na osi czasu)
Część projektu, który wykonałam na zajęcia z fotografii, luty 2015

UPDATE: lipiec 2015
- oczywiście rozumiem coraz więcej z codziennych konwersacji, w znacznym stopniu rozumiem też wiadomości w radiu oraz proste newsy na stronach internetowych
- myślę, że policzyłabym do 1000 (ale nie próbowałam), znam nazwy miesięcy, pór roku
- w ciągu ostatniego półrocza największe postępy poczyniłam dzięki ukraińskiemu radiu oraz Duolingo - piszę coraz szybciej, robię mniej błędów (ale np. w dalszym ciągu nie zawsze wyczuwam, kiedy należy dodać miękki znak ь i zdarza mi się pisać rzeczy w stylu єе (jee) albo яа (jaa), bo mój umysł po prostu jeszcze nie rozumie, jak można 2 głoski zmieścić pod jedną literą)
- wypowiadam się krótkimi zdaniami, najczęściej pisemnie, bo w domu rozmawiamy po polsku; z pomocą słownika jestem w stanie komunikatywnie się dogadać
- bez problemu, swobodnie prowadzę konwersację gdzie ktoś pisze/mówi do mnie po ukraińsku, a ja do niego po polsku

Na koniec kilka stron, z których korzystam:

101 languages - portal na którym można nauczyć się podstaw
Port Europa - darmowy kurs - lista mailingowa - co kilka dni dostaje się maila z lekcją
Podręcznik za 5zł - uzupełnienie kursu
Livemocha - darmowy e-learning
Fun Easy Learn - darmowa aplikacja na komórkę
Lang-8 - można tu darmowo uczyć się do 2 języków obcych w nietypowy sposób. Ty coś piszesz, a osoby znające dany język mają prawo cię poprawiać. Bardzo przydatne, gdy ma się już jakieś podstawy i samodzielnie próbuje konstruować zdania i dłuższe wypowiedzi.
Radio24.ua - rewelacyjne radio, dużo ukraińskiej muzyki, wiadomości, ciekawe audycje radiowe; tego i innych stacji można słuchać także tu: TuneIn
Duolingo - aplikacja internetowa umożliwiająca m.in. naukę ukraińskiego dla osób mówiących po angielsku. Najlepszy i najskuteczniejszy sposób nauki jaki do tej pory znalazłam!

Niestety w takich darmowych źródłach często znajdują się błędy, z czego początkujący nie zdają sobie sprawy... Na szczęście ja mam pod ręką native speakera! :D

sobota, 8 listopada 2014

Jak żyć normalnie pracując zmianowo?

Pracuję na zmiany od kwietnia 2013, z dwumiesięczną przerwą, czyli około półtorej roku. Cóż mogę powiedzieć, bywają dni, że czuję się normalnie, ale zdarza się, że jestem przemęczona. W ekstremalnych przypadkach narzekam, że nie wytrzymam ani dnia dłużej.

Miałam ostatnio dość duży kryzys i załamanie, więc pomyślałam, że napiszę taki post, żeby podsumować swoje przemyślenia - a nóż jakoś pomogą innym? Wszystko zależy od punktu widzenia, jeśli zapomni się o pozytywach i szansach na zmianę swojej sytuacji, życie może się wydać przytłaczające - niezależnie od sytuacji...

W pierwszej firmie wydawało mi się, że w systemie znian gdzie zaczynam najwcześniej o 7, a kończę najpóźniej o 23, przy 8-10 godzinnym dniu pracy, nie jestem w stanie normalnie sypiać. Nic bardziej mylnego - przy niewielkim wysiłku mogłam sypiać w miarę regularnie, przesunięcia czasu snu wahałyby się może o 3 godziny, czyli jak u każdego zwyczajnego człowieka. Ale w praktyce jest inaczej, niż w teorii, o czym opowiem za chwilę.

Często miałam cały miesiąc na tę samą godzinę, albo przynajmniej cały tydzień, więc dało się w ten sposób ustalić jakiś rytm. W obecnej pracy jest nieco inaczej, system pracy 24/7, nieregularne zmiany, brak "weekendów w weekendy" (zresztą kwestia dni wolnych wyglądała podobnie w poprzedniej firmie). Nauczyłam się sporo na własnych błędach, ciągle nie robię wszystkiego tak jak bym chciała, ale jest coraz lepiej.

Każda zmiana ma swoje plusy i minusy... Opowiem o zmianach, na które zdarzało mi się najczęściej chodzić (w obecnej i poprzedniej pracy).

Korpo-krajobraz dzienny...

"Ranka": 6-14/ 7-15

wstajesz wraz ze słońcem, albo nawet przed wschodem słońca (naturalny rytm dobowy)

+ kończysz bardzo wcześnie, i masz przed sobą cały dzień

- ciężko jest wstać (zazwyczaj, żeby dojechać, wstaje się między 4 a 5 rano)

- przeddzień i wieczorem po pracy imprezy raczej odpadają, chyba że jesteś bardzo zdeterminowany (mi się to już zdarzało)

"Dniówka": 8-16/ 9-17

+ idziesz do pracy tak jak wszyscy, kończysz jak wszyscy, przez chwilę myślisz, że jesteś normalnym członkiem społeczeństwa (no chyba, że jest sobota, niedziela lub święto)

+ łatwiej jest się spotkać ze znajomymi

- trzeba zarezerwować więcej czasu na dojazd w tę i spowrotem - korki, korki, korki

- gdzie nie pójdziesz po pracy, tam tłum ludzi (wszyscy wychodzą z pracy, ze szkoły) - kolejki przy kasach, zatłoczone resztauracje

- prawdopodobnie nic nie zdążysz już załatwić - urzędy i biura kończą działalność razem z tobą

- swoje najbardziej produktywne godziny spędzasz w pracy

"Dniówka": - inny wariant: 10-18/11-19

+ rano jest czas, żeby na spokojnie się wyszykować i zjeść śniadanie

+ przy odpwiedniej determinacji da się rano coś załatwić

+ można chodzić na imprezy, a potem się wyspać

- rozwalony dzień, mało czasu wieczorem, niewiele czasu rano

- wrażenie całego dnia spędzonego w pracy


Korporacja nie śpi :)


"Popołudniówka, popka": 14-22/15-23 

+ mnóstwo czasu rano, żeby się wyszykować, zjeść śniadanie

+ cały ranek na załawianie własnych spraw

+ po pracy można wpaść na rozkręconą już imprezę

- imprezy zazwyczaj zaczynają się, gdy jesteś w pracy

- gdy wszyscy kończą pracę, ty dopiero zaczynasz

- zwykle zamiast iść spać tuż po pracy, siedzisz jeszcze kilka godzin, bo przecież jak można odmówić sobie wieczoru? skutek prosty do przewidzenia - przestawiasz sobie organizm

"Nocka": 22-6

+ w dzień śpisz, w nocy pracujesz - na jedno wychodzi, tyle że jakby odwrotnie...

+ zależy od firmy, ale na takich zmianach mniej się dzieje i praca jest mniej wymagająca

+ jak się wyśpisz, akurat wszyscy wrócą z pracy - można mówić tu o normalnym social life

- rano i wieczorem mijasz się z bliskimi

- nad ranem może Cię dopaść ogromne zmęczenie


- organizm wariuje podobnie jak po podróży do innej strefy czasowej: mogą się zdarzyć rozregulowany żołądek, problemy ze snem




Wspomnienie z Londynu - napotkałam kilka takich kartek. Wybrałam 'motivation' i 'exercise'.
A ty co byś wziął?

Co do pracy zmianowej ogółem... 

Im częściej i nieregularniej zmieniają się Twoje godziny pracy, tym większa szansa, że:

- będziesz wyczerpany i rozdrażniony

- możesz mieć problemy zdrowotne

- napotkasz problemy z organizacją

- dopadną cię stany depresyjne, apatia

- przestaną cię obchodzić pory dnia, dni tygodnia, a nawet święta (co ci po świętach, skoro nawet wtedy może ci wypaść zmiana...?)


Jeśli możesz, unikaj pracy zmianowej, a jeśli nie masz innego wyjścia, jest parę rzeczy, które możesz zrobić:

- Śpij, kiedy tylko odczuwasz zmęczenie - nie bierz leków nasennych, wtedy kiedy ty chcesz spać, słuchaj swojego organizmu, i jeśli masz taką możliwość - prześpij się nawet w środku dnia.

- Reguluj swój sen, np. jeśli za 2 dni masz na 6 rano, wstań po 5-6 godzinach snu, żeby przed poranną zmianą sen zmorzył cię wcześniej.

- Spaceruj, uprawiaj sport - pewnie bardzo ci się nie chce, ale to pomaga pokonać chroniczne zmęczenie.

- To banał, ale... jedz zdrowo. Poczujesz różnicę, jeszcze mocniej niż przy zdrowym trybie życia (na który nie do końca możesz sobie pozwolić).

- Unikaj zapisywania się na kursy wymagające regularnego uczęszczania na nie, jeśli nie masz regularnych zmian.

- Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań - znajdź coś, co będzie w stanie zawsze poprawić ci nastrój. Jak najczęściej przełamuj rutynę!

- Pamiętaj, że to nie będzie trwało wiecznie - już dziś zrób coś, żebyś w przyszłości mógł zmienić pracę na mniej wykańczającą - pracuj uważniej, doszkalaj się, idź na studia, rozglądaj się za innymi ofertami lub pisz biznesplan dla własnej firmy.

- Postaw sobie cele i realizuj je. Nie pozwól, żeby w całości zajmowały cię wyłącznie podstawowe czynności takie jak praca, jedzenie i spanie.

- Zadbaj o to, żeby mieć kontakt ze znajomymi nie tylko przez portale społecznościowe. Mimo trudności, spotkaj się z kimś co najmniej kilka razy w miesiącu. Nie daj się chandrze!

Odebranie przed pracą paczki i otworzenie jej w wolnym momencie sprawiło, że dzień był niezapomniany.
Po raz pierwszy dostałam coś ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich!