poniedziałek, 23 marca 2015

Akademia Planowania Kariery - WSG 19.03.2015

Mój nieoceniony narzeczony przekazał mi informację o warsztatach odbywacjących się na jego uczelni. Jako że miałam akurat wolne popołudnie, postanowiłam się wybrać - bydgoska Wyższa Szkoła Gospodarki jest oddalona jedynie 15 minut rowerem od naszego mieszkania, trudno znaleźć jakąś wymówkę. ;)

Akademia Planowania Kariery, jak jest napisane na stronie WSG, to wydarzenie, którego celem jest "podniesienie aktywności, umiejętności i motywacji w poszukiwaniu zatrudnienia. Zajęcia poświęcone są świadomemu planowaniu przyszłości zawodowej."

Zazwyczaj podchodzę do tego typu wydarzeń sceptycznie. Często moja duma podpowiada mi: "przecież wiem takie rzeczy" lub "po co mi to". Jednak, jak już wspominałam, intensywnie przeglądam teraz oferty pracy i zastanawiam się nad swoją ścieżką rozwoju. Nieustannie zastanawiam się też, czy jestem na właściwych studiach (i chyba tak zostanie aż do licencjatu, a po licencjacie pewnie zmienię kierunek - tak mam, interesuje mnie zbyt dużo zagadnień, żeby przez wiele lat skupiać się wyłącznie na jednej dziedzinie :D)

Podłamana po ostatnich doświadczeniach związnych z rekrutacją na różne stanowiska i zmęczona czekaniem na odpowiedzi pracodawców, pomyślałam sobie: może nie zrobiłam jeszcze wszystkiego. A może gdzieś popełniam błąd. Może powinnam częściej wychodzić z domu. Więcej udzielać się tam, gdzie teraz pracuję. Szukać możliwości na zewnątrz, tam gdzie ich nie widziałam. A może mój punkt równowagi leży gdzieś poza pracą, i tam należy szukać spełnienia?

No i zaczęłam szukać nowych możliwości. Robić rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła. Najpierw Dni Kariery, potem Akademia Planowania Kariery, w nadchodzacym tygodniu postaram się uczestniczyć w kilku prelekcjach na BOSS Festiwal Bydgoszcz. A poza tym, w końcu posprzątałam biurko. To też należy do wydarzeń wyjątkowych. I także ma znaczenie.

czyste biurko = czyste myśli
W pracy zawsze mam czyste biurko, ale w domu jest gorzej. Dużo gorzej.

Odrzuciłam schemat pt. "Halo, niech ktoś mnie zauważy. Jestem kurde niezadowolna i niech ktoś mnie uszczęśliwi". Staram się wysyłać teraz światu inny komunikat. "Jestem, działam. A jeśli nie wyjdzie, będę działać dalej, może trochę zmienię plan."

No a teraz, do rzeczy. :)

***
19 marca na WSG odbywały się 2 spotkania.
Szczególnie przyciągnęło mnie pierwsze z nich "Moja wymarzona praca - przestań bujać w obłokach i zacznij działać", prowadzone przez profesjonalnego coacha, Marzenę Cholerzyńską. Od czasów szkolnych nie miałam okazji uczestniczyć w żadnym tego typu spotkaniu. Elementy coachingu były wprowadzane przez pedagoga szkolnego, więc sama forma warsztatów nie była mi zupełnie obca.

Zdjęcie pożyczone z facebook.com/coach.cholerzynska ;)


Wraz ze mną, przyszło 8 innych osób (tak się złożyło, że same kobiety). Usiadłyśmy na krzesłach, ustawionych w kręgu i każda z nas opowiedziała któtko o sobie - skupiając się na tym, co studiuje, gdzie teraz pracuje lub gdzie zamierza pracować i co planuje na przyszłość. Później posluchałyśmy krótkiego wykładu o tym, jak się ma praca do naszej hierarchii wartości - zainteresowanych odsyłam na bloga Marzeny [post: "Przepis na szczęście a hierarchia wartości"]. Później wykonałyśmy ciekawe ćwiczenie, które miało na celu sprawdzenia, co jest dla każdej z nas naprawdę ważne w życiu. Gdybym spróbowała po prostu wypisać ważne dla mnie wartości, lista istotnych wartości byłaby nieco inna.

miłość, rodzina, przyjaźń, zdrowie, dobrobyt, samorealizacja - tak z grubsza wyglądałaby moja lista.

miłość, rodzina, przestrzeń dla siebie, komfort psychiczny i fizyczny, wolność, zdrowie, samorealizacja, autentyczność, spokój, wspomnienia - taka lista wyłoniła się dzięki ćwiczeniu.

O niektórych z tych rzeczy nie pomyślałabym jak o istotnych dla mnie sprawach, a jednak są ważne... Cała idea coachingu zaczyna nabierać sensu w tym miejscu. Nie wszystko da się przeczytać w internecie i zabrać się za to samemu w domu. Może właśnie odłączenie się od internetu i spojrzenie na czystą kartkę, to to, czego czasem potrzebuję.

Po tym ćwiczeniu, przeszłyśmy do rozmowy o celach. Każda z nas musiala sformułować swój cel - zależny od niej samej, konkretny, określony w czasie i realny. Pozwolę sobie, by mój cel pozostał tajemnicą. :) Nie chodzi o to, że w niego nie wierzę, ale wolałabym zostawić to dla siebie, bo jestem dopiero na wczesnym etapie realizacji.

Najciekawsze jest to, że przychodząc na warsztaty nie myślałam w ogóle o tym konkretnym celu. Pojawił się w mojej głowie dopiero pod wpływem ćwiczeń. Może zabrzmi to patetycznie, ale w pewnym momencie byłam wręcz wzruszona. I uwierzyłam, że ten cel jest realny i jest naprawdę blisko. Bardziej niż kiedykolwiek, bo nie pierwszy raz zawędrował do mojej głowy.

Na koniec trzeba było określić, co zrobimy w ciągu 24 godzin, tygodnia i miesiąca w celu realizacji swojego celu. Muszę przyznać, że moje 24 godziny nieco się wydłużyły, z powodu nieoczekiwanych zdarzeń - chwilowo powinnam skupić się na czym innym, przysiadłam do nauki, żeby nie zmarnować okazji, która jest nieco bliższą perspektywą. Właściwie nie zrobiłam jeszcze nic, żeby zrealizować mój cel. Ale to nie szkodzi. Po prostu zacznę i już, nawet jeśli trochę się spóźniłam. Na szczęście przed nikim się z tego nie rozliczam. Przed nikim, oprócz samej siebie.

Chciałabym jeszcze raz podziękować Marzenie za te wspaniałe warsztaty, które otworzyły mi oczy. Ja naprawdę bujałam w obłokach. Czasem od realizacji marzeń dzieli nas parę kiwnięć palcem, ale nie chcemy się ruszać, bo jesteśmy zbyt przytłoczeni rzeczywistością. A życie mija. Nie wolno tracić czasu!

Zdjęcie pożyczone z facebook.com/coach.cholerzynska ;)


***

Drugie warsztaty dotyczyły tworzenia map myśli i były prowadzone przez Krzysztofa Skrzypka, prywatnego przedsiębiorcę, prowadzącego klub Cashflow przy WSG. Szczerze mówiąc, z mapami myśli jestem za pan brat i miałam nadzieję, że może dowiem się czegoś więcej, poznam jakieś zaawansowane techniki ich tworzenia. Niestety nie dowiedziałam się praktycznie nic nowego - na spotkaniu zostało nam przedstawione jak tworzyć mapy myśli i zobaczyliśmy przykłady ich zastosowania.

Najciekawszym zagadnieniem, które zostało poruszone, był trójkąt efektywności zapamiętywania. Poniżej krótkie video na ten temat. Taką samą planszę, którą wspomaga się Robert Kiyosaki przyniósł nasz prelegent.


Niestety odniosłam wrażenie, że mapy myśli nie mają z tym wszystkim aż tak wiele wspólnego. Oczywiście, są dobrą formą uczenia się, ale leżą gdzieś pośrodku tego schematu, bo nie aktywują myślenia aż tak mocno, jak na przykład odgrywanie scenek czy inne symulacje. Na koniec Krzysztof opowiedział nam co nieco o Cashflow i zapraszał na spotkania, które odbywają się co tydzień na WSG.

Co do samych warsztatów miałam mieszane uczucia, ponieważ moim zdaniem można było przeprowadzić je ciekawiej, opowiedzieć i zrobić więcej, a także lepiej pobudzić słuchaczy do aktywności. Na początku spotkania było powiedziane, że to my je prowadzimy, jednak nie czułam, aby tak było. Brzmiało to dobrze, i był to ciekawy punkt wyjścia, ale niestety nie zostało to zrealizowane konsekwentnie.

Również propozycja map myśli, które przygotowaliśmy, nie wydała mi się zbyt użyteczna. Plan dnia w formie mapy myśli? Mapa myśli ponoć nigdy się nie zamyka, a dzień ma ograniczoną ilość godzin. Wolę więc planować go lineanie. Mapy myśli, moim zdaniem, są użyteczniejsze na przykład w procesach decyzyjnych.

***

Część Akademii Planowania Kariery, w której miałam okazję uczestniczyć oceniam pozytywnie. Nawet jeśli myślisz, że wiesz wszystko, nie będziesz mieć pewności, póki nie sprawdzisz. Dlatego daj szansę tego typu wydarzeniom i zanim powiesz "przecież już wszystko o tym wiem..." - sprawdź. Jak się okazało w moim przypadku - jedne warsztaty mi pomogły, drugie nie wniosły zbyt wiele, ale z obu dowiedziałam się o ciekawych możliwościach w moim mieście - o niesamowitym coachingu Marzeny i rozwijającym klubie Cashflow prowadzonym przez Krzysztofa.