wtorek, 17 marca 2015

Czy korporacje są złe?

W korporacji każdy może znaleźć coś dla siebie - niezależnie od wykształcenia prawdopodobnie czeka na niego jakieś miejsce pracy. I adekwatne zarobki, wypłacane na czas lub przed terminem. Ponadto premie, prywatna opieka medyczna i wiele tzw. benefitów - na przykład specjalne punkty, które można wymieniać na nagrody (lub dodatkowe pieniądze) czy karta multisport. Wygodne fotele, darmowa kawa, często darmowa biblioteka, tanie obiady, rest room, nielimitowany dostęp do szkoleń online... Zniżki pracownicze, dodatki świąteczne, imprezy firmowe. Międzynarodowe środowisko i przyjazna atmosfera. Tyle dni urlopu, ile się należy w świetle prawa, możliwość pójścia na płatny urlop zdrowotny, oczywiście w razie potrzeby. Nierzadko własny komputer, czasem komórka i samochód służbowy. Dla tych, w których warto inwestować - sponsorowane przez firmę szkolenia, także certyfikowane, i delegacje.

źródło: Bitstrips


Jako pracownik korporacji - potwierdzam, że tak właśnie jest.

Brzmi jak bajka - będąc jeszcze w liceum, oferty pracy z dużą ilością benefitów robiły na mnie ogromne wrażenie. Obietnica otrzymywania dobrej pensji był dla mnie wystarczająca, nie rozumiałam, dlaczego oferuje się jeszcze tyle dodatkowych świadczeń. Nie jest to standardem w każdej firmie, można więc powiedzieć, że pracownicy korporacji to prawdziwi szczęściarze.

Więc dlaczego pracownicy korporacji tak często narzekają?
Dlaczego mówi się o nich pogardliwie - korposzczury?

Atmosfera panuje podobna jak w dużej szkole. Tak, chodziłam kiedyś do dużej międzynarodowej szkoły, gdzie uczyło się blisko 1000 uczniów... W oddziale firmy, w którym teraz pracuję jest około 2500 pracowników. W takich dużych skupiskach ludzi, nie da się poznać wszystkich, jednak po kilku miesiącach kojarzy się całkiem sporo osób. I zaczyna się rozumieć, jak szybko w takich warunkach rozchodzą się plotki, nawet gdy nie starasz się zwracać na siebie uwagi.

Presja jest jednak większa niż w szkole. Nie chodzi o oceny - mogące być obietnicą przyszłych dobrych zarobków, czy też świadczące o sympatii nauczycieli - chodzi o prawdziwe pieniądze i relacje z przełożonymi. W szkole najważniejszym nauczycielem jest zawsze wychowawca. W pracy osobą, w której ręce składasz sporą część swojego losu jest bezpośredni przełożony.

Trzeba to lubić. Świat biznesu, przysłowiowe "pięcie się po drabince". Świat, w którym równie ważna jest rzetelna praca, podnoszenie swoich kwalifikacji, jak i wiedza kto jest kim, co zrobić żeby dostać awans i w jaki sposób zyskać podwyżkę. Oczywiście można się od tego wszystkiego odciąć. Przychodzić do pracy, robić swoje i wychodzić. Ale w ten sposób pracownik korporacji stanie w miejscu. Kto chciałby stać w miejscu? Nieliczni. I tak właśnie działa wyścig szczurów. Uczucia takie jak zawiść, zazdrość czy rozczarowanie są wszędzie tam, gdzie wkrada się rywalizacja.

Praca w korporacji to gra. Każdy gra o co innego i nie każdy ma ochotę grać w otwarte karty. Walczy się o uznanie, o wyższe stanowisko, o władzę, o podwyżkę. Czy to oznacza, że jest strasznie? Czy to oznacza, że w ogóle nie warto? Absolutnie nie. Można trafić na wspaniałych ludzi, z którymi będzie się świetnie pracowało. Można trafić na ludzi znośnych. Można też trafić na takich, których się nie trawi - zupełnie jak w szkole, prawda?

Jeśli będziesz mieć okazję na pracę w korporacji, mam jedną radę - idź i przekonaj się sam. Może będziesz się czuć jak część czegoś większego - wspierając swoim wysiłkiem znane marki, a może poczujesz się jak "kolejna cegła w ścianie" (piosenkę "Another brick in the wall" - Pink Floyd znają chyba wszyscy?) Nie każda korporacja to zło - a może inaczej, nie dla każdego korporacja to zło. No i jak powszechnie wiadomo, każdy kij ma dwa końce.