środa, 8 kwietnia 2015

Jak się nagradzać, kiedy czujesz, że możesz mieć co chcesz i kiedy chcesz?

Przychodzi taki moment, że zarabia się własne pieniądze i samemu nimi dysponuje. Jest to zazwyczaj jakiś czas po tym, gdy dane jest nam samodzielnie zarządzać naszym czasem i nikt już nam nie mówi, o której godzinie mamy się uczyć, a kiedy iść spać.

Generalizuję i nie mówię nic nowego. No ale... to ma znaczenie.

Mówią, wyznaczaj sobie jasne cele i nagradzaj się. Brzmi łatwo? Banalnie?


A co, jeśli przyzywyczaiłam siebie, niczym księżniczkę, że mogę mieć co chcę i kiedy chcę? Widząc odpowiednią ilość pieniędzy na koncie miałam zwyczaj wybierania się do sklepu i kupowania co tylko popadnie. Na dłuższą metę czułam się jednak rozczarowana swoim zachowaniem i przestałam chodzić na wielkie zakupy co miesiąc, ponieważ okazało się, że przestały być mi potrzebne.

Zrozumiałam, że:
  • Mam dużo ubrań które lubię. A jeśli czegoś naprawdę potrzebuję, przecież nie mogę czekać, aż na to zasłużę, tylko muszę iść tę rzecz kupić.
  • Mam mnóstwo książek, które czekają na przeczytanie. Staram się nie kupować nowych, bo przecież zależy mi na przeczytaniu tych, które już mam. Ale mimo to, często daję się skusić.
  • Nie chcę jeść słodyczy ani pić alkoholu nagrodę, bo to nie utrwala dobrych odruchów.

Jak mam się więc nagradzać?

No dobra, są małe przyjemności: malowanie paznokci, maseczki, picie herbaty. Wyjście na spacer.

Zaraz, czyli mam czekać z wypiciem ulubionej herbaty, aż skończę się czymś zajmować, malować paznokcie tylko wtedy, gdy zasługuję i dbać o cerę, pod warunkiem, że wcześniej zrobię coś ze swojej to-do-listy? Mam przestać wychodzić z domu, jeśli nie będę się trzymać wymyślonego przez siebie planu?

Tu potrzeba czegoś więcej.

Unikalnego splotu wewnętrznej i zewnętrznej motywacji. Moje sugestie:

Osiągnięcie celu = nagroda
Właściwie sformułowane cele, które mają dla nas znaczenie mogą być nagrodami same w sobie. Ich osiągnięcie może wiązać się z ogromną satysfakcją.

Wyczekana rzecz
Jeśli ma się tendencje do zakupoholizmu, warto prowadzić tzw "wishlistę" i regularnie ją rewidować. Jeśli coś utrzymuje się na niej kilka tygodni lub nawet miesięcy czy lat - oznacza to, że naprawdę silnie pragniemy danej rzeczy, choć nie jest ona niezbędna. Może to być właśnie ta potencjalna nagroda. Oczywiście należy wcześniej się zastanowić, czy na pewno mamy w danym momencie na nią fundusze.

Coś, co uczyni cię mądrzejszym
Masz stos książek, chcesz kolejną? No dobra. Jeśli naprawdę zasłużyłeś i zrobiłeś coś, co wymagało wysiłku, kup sobie tę książkę i przeczytaj ją. Możesz sobie zafundować też jakiś kurs, albo zestaw do nauki czego-tam-chcesz. W ostateczności może być nawet gazeta, jeśli uważasz, że ci się przyda.
Przykładowo: ostatnio kupiłam książkę, ponieważ pojechałam na szkolenie do Poznania po tygodniu wytężonej pracy, będąc zmęczona. Zaplanowałam wszystko, wstałam rano i wyruszyłam. Wieczorem nie zdążyłam na pociąg, więc przeszłam się do centrum handlowego. Nie mam wyrzutów sumienia - należał mi się jakiś "nagradzacz-pocieszacz". Poza tym, to jedna z niewielu książek na temat biznesu, jakie posiadam. Myślę, że pomoże mi osiągnąć niejeden sukces.

Trochę kultury
Dobrym motywatorem może być wyjazd/wyjście na wydarzenie kulturalne niezwiązane z samorozwojem czy pracą, a jedynie służące dobremu samopoczuciu, jak na przykład koncert, festiwal, konwent, maraton filmowy.

Projekt DIY
Zebranie rzeczy, które są dostępne w domu i zamienienie ich w coś zupełnie nowego. Przykład poniżej: zwykły mały słoik, muszelki zebrane na wakacjach i świeczka = unikalna atmosfera w sypialni. Koszt = 0zł.




A photo posted by Lia Fox (@ttangarine) on
Zawsze mam problem z tym, żeby się adekwatnie nagradzać. Muszę przyznać, że wymyśliłam tę listę specjalnie, aby dopiąć realizacji swoich celów na kwiecień.

Czekam na Wasze propozycje na temat skutecznego nagradzania się!