piątek, 10 czerwca 2016

Głos

Wyszła z mieszkania i pokonała schody przeskakując po trzy schodki. W niespełna dziesięć sekund znalazła się na ulicy. Był mroźny i mglisty poranek, a ona miała na sobie tylko lekką wioseną kurtkę. Biegła, starając się nie oglądać za siebie. Nieliczni przechodnie patrzyli na nią ze zdziwieniem - nikt jej nie przecież nie gonił.

Wiedziała gdzie iść, wiedziała, szła za głosem...

- Jestem! - powiedziała dziewczynka.
- ... panie. - dodało coś z wnętrza opuszczonego domu, jednak dziewczynka go nie słuchała.
- MAM DLA CIEBIE CUKIERKA! - wrzasnęła.
- Pan nie lubi cukierków, ludzkie dziecię. - powiedziało "coś".
- Ale miętowego! - odkrzyknęła mała.
- Nie. Pan nie je. - tajemnicza istota zaśmiała się ironicznie.
- Nawet kanapek? - zdziwiło się dziecko.
- Nie.
- Och...
Zapadła cisza i przez chwilę było słychać tylko wiatr który świstał przez szpary w deskach. Dziewczynka rozglądała się naokoło w poszukiwaniu tego, kto do niej mówił. Nie dostrzegła niczego żywego - tylko kilka krzeseł, szafę.

- Odejdź stąd - odezwał się znów ten sam głos z ciemności
- Ale ja nie chcę! Po za tym to ty mnie wołałeś, prawda?
- Nie wołałem ciebie. Odejdź.
- Kim jesteś? - naiwnie dopytywała się mała
- Nie chcesz mnie poznać, wierz mi.
- Owszem, chcę! - upierała się dalej mała i zaczęła wchodzić po schodach na górę.

Nawet nie wiedziała kiedy znalazła się z powrotem na ulicy. Bolała ją dłoń. Spojrzała na nią i zobaczyła dziwny symbol, który tworzyła wypływająca z rany krew. Zacisnęła zęby i pobiegła do domu, przeskakując kałuże.

Będąc już w swoim pokoju, usłyszała upiorny krzyk na podwórku wychyliła się z okna i wypadła, łamiąc sobie kark. Wśród ogólnej paniki i rozpaczy nikt nie zauważył znaku na jej ręce. I choć została pochowana, trumna jest pusta, a w owym mrocznym domu z ciemności odzywają się teraz dwa głosy.

***
Zaczęłam to pisać zanim przeczytałam "Zmierzch". Okazało się, że facet który nie je, to nie jest oryginalny w 100% pomysł, no cóż... Wiem, tani horror. O co chodzi, Pyszczucho? Spokojnie, to tylko moje opowiadanie napisane 8 lat temu. Więc chyba nie takie znowuż złe? ;)