środa, 15 czerwca 2016

Pasek na dupie: Kompletne znudzenie przez Wyzwolenie

Portret Stanisława Wyspiańskiego z żoną, 1904. Jego żona, jak widać, jest ostro wkurwiona na mnie i moją wstrętną recenzję. Pan Wyspiański tylko patrzy smutno i nie wierzy, że ktoś nazwał go ćpunem.


Czasami zdarzało mi się napisać wypracowanie bezczelne.

Miałam bardzo dobre relacje z moją nauczycielką polskiego w gimnazjum i wiedziałam, że jednorazowy wybryk tego typu nie będzie miał żadnego znaczenia. A ponieważ byłam szczerze wkurzona, że narzuca mi się do obejrzenia coś nudnego, wyrzuciłam z siebie cały żal w zadaniu domowym zatytułowanym "Kompletne znudzenie przez Wyzwolenie". I jeszcze opublikowałam je na swoim ówczesnym blogu, który pewnie pamiętają moje koleżanki z klasy. :D

Musiałam napisać recenzję „Wyzwolenia” na polski. Miała być szczera, pani o to prosiła. A więc proszę bardzo. Kto chce niech czyta. Wiem, że długie. Ale ja chcę mieć 5 ;> O ile za coś tak durnego można dostać 5 xDD

W poniedziałek, 26 listopada [2007] po godzinie 20 zaczęłam, zlekkim opóźnieniem oglądać w TVP1 sztukę „Wyzwolenie” napisaną przez StanisławaWyspiańskiego. Szczerze mówiąc nie miałam na to ochoty i niezbyt podniecał mniefakt, iż jest to najnowsza premiera. Nie obchodziło mnie, że reżyserem byłMaciej Prus i nie interesowało mnie, że już wcześniej była inna adaptacja tejżesztuki („Wyzwolenie” w reżyserii Konrada Swinarskiego w Starym Teatrze im.Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, zarejestrowane w 1979 roku, pokazane wrealizacji tv Agnieszki Holland i Laco Adamika w Teatrze TV w styczniu 1980roku).

Oglądałam ze znużeniem od samego początku. Być może aktorzy grali przekonująco, ale kilku z nich, chociaż nie byli do siebie podobni, nie potrafiłam rozróżnić. Nie bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi.

Postacią, na którą zwróciłam największą uwagę, był niewątpliwe Konrad, ponieważ mówił dużo wzniosłych słów, a po za tym grał go Piotr Adamczyk, którego już znałam. Doczytałam, iż w poprzedniej adaptacji tą rolę odgrywał Jerzy Trela, który tym razem wcielił się w reżysera. Pozostali aktorzy to: MajaKomorowska (Muza), Mariusz Bonaszewski (Geniusz), Gustaw Holoubek (Stary Aktor), Henryk Talar (Prezes), Olgierd Łukaszewicz (Samotnik), Maciej Kozłowski (Prymas), Ireneusz Czop (Hołysz), Grzegorz Małecki (Karmazyn), Maciej Marczewski (Przewodnik), Jakub Snochowski (Kaznodzieja), Paweł Paprocki(Mówca). „Maciej Prus dobrał doskonałą obsadę.” - tak jest napisane na stronie internetowej TVP.PL. Czy zgadzam się z tym? Nie mam zdania. Może i aktorzy byli dobrzedobrani, ale ja kompletnie się w tą sztukę nie wczułam.

Nudną scenografię – ubogą, szarą, (po prostu pusty teatr inic więcej) przygotowała Małgorzata Szczęśniak.

Moim zdaniem, niezbyt się napracowała – bo tą jej scenografią był raczej brak scenografii. A jeśli czegośnie ma, czy można powiedzieć, że to było? Taką recenzję jak scenografia pani Szczęśniak „oddałam” (czyli nie napisałam i przyznałam się do tego) kilka dni temu, co zaowocowało jedynką. Pani Małgorzata według mnie zasługuje na to samo. Ja też umiem nie zrobić scenografii. W „nicnierobieniu” jestem przecież najlepsza.

Gustaw Holoubek wykonał zdjęcia. Myślę, że były wporządku. Nie mam uwag, ale też nie mam żadnych komplementów dla niego, ogólnie– nie mam zdania.

Miało się wrażenie, iż ogląda się tylko próbę „Wyzwolenia”,a nie gotową sztukę, co zapewne chciał podkreślić reżyser, wybierając osobę,która zagra reżysera*.

Nawiązując do treści przedstawianych w sztuce pozwolę sobie zacytować fragmenty recenzji z TVP.PL.

„Współczesna inscenizacja dzieła z wielkiego repertuaru narodowego – pomijająca to, co dla dzisiejszego widza stało się już odległe, a eksponująca znaczenia i ciągłą żywotność tekstu.” Dla mnie mimo wszystko ten spektakl był tak odległy od rzeczywistości, jak to tylko możliwe.Wykształceni, dorośli i poważni ludzie mają inny (lepszy?) punkt widzenia niż piętnastolatka z gimnazjum.

„Ascetyczna formatelewizyjnego spektaklu podkreśla jeszcze gorzki porządek interpretacyjnydramatu Wyspiańskiego. «Wyzwolenie» w reżyserii Macieja Prusa zapewne stanie się wydarzeniem artystycznym.”

Podejrzewam jednak, że niewielu Polaków to obejrzy, a jeszcze mniej zrozumie. Jednak to media decydują, co jest „wydarzeniem artystycznym”, a co nie. Dla mnie to jest„bardzo-nużąco-artystyczno-zbyt-poważne-i-górnolotne wydarzenie”.


„Jest to bolesne rozliczenie ze współczesną Polską i wadami narodowymi Polaków, zrealizowane przez twórców spektaklu wedle wysokich wymagań narzuconych przez autora.”Pewnie tak, ja się nie znam i nie mam pojęcia, jak to było i jak jest. Ale nie czuję się rozliczona z moich wad. W ogóle nie zdaję sobie sprawy, co może oznaczać termin „wady narodowe” – to niemożliwe, aby WSZYSCY Polacy mieli wspólne wady.

„Toczy się tu dyskusja o sztuce i sytuacji politycznej kraju” – tak zgadzam się, to akurat udało mi się zrozumieć. Niestety tadyskusja była niezbyt interesująca.


Sztuka trwała 80 minut, ale nie wytrzymałabym tyle. Znużyło mnie to po około 10 minutach i dalsze oglądanie nie miało by sensu – nie potrafiłam tego słuchać, bo „jednym uchem mi wlatywało, a drugim wylatywało”, jak to się często mówi. Nie docierało też do mnie nic, co było naekranie. Krzyki, bieganie – to tylko czyniło ten spektakl mniej wiarygodnym. Ostatecznie zniechęcił mnie tata, który stwierdził, że Wyspiański był ćpunem, mając tylko częściową rację, aczkolwiek miałam dobrą wymówkę, żeby nie oglądać już dalej. Szkoda też, że praktycznie nie było scenografii. Pewnie ta sztuka ma głęboki sens, jest mądra, ponadczasowa i w ogóle świetna, niestety, nie miałam nastroju na oglądanie czegoś takiego. Nie polecam tej sztuki moim rówieśnikom,ale myślę, że zainteresuje każdego polonistę, filozofa, emeryta lub poetę. Mnie znudziła i zniechęciła.

*Uniknięcie powtórzeń w tym zdaniu nie było możliwe. Przypis autorki.

Dostałam za to 3 albo 4, nie pamiętam. Pamiętam za to czerwony komentarz pani Z. - "To, że był ćpunem, nie znaczy, że nie miał racji!" - uwielbiam!


Zdarzyło Ci się kiedyś oddać coś podobnego nauczycielowi?