czwartek, 2 czerwca 2016

Wyjdź z toksycznego związku: Znikający błysk w oku - jak niesamowite dziewczyny stają się przeciętnymi kobietami



Ten artykuł napisałam 2 lata temu, ale jest on ciągle aktualny. Nie dotyczy on wszystkich kobiet! Hej, nic nie doczyczy WSZYSTKICH, ok? To niemożliwe. Ale jeśli któraś zobaczy w tym tekście siebie, to niech przystanie, pomyśli. Zmiany na lepsze zaczynają się właśnie w ten sposób.

A toksyczny związek... czasem bycie w toksycznym związku zaczyna się od braku wiary w siebie, braku autentyczności. Od bycia toksyczną dla samej siebie.

Ze szczególną dedykacją dla Moniki G., bo inspirowane naszą niegdysiejszą rozmową.


W szkole podstawowej i w gimnazjum - kto uczy się lepiej? Najczęściej są to dziewczyny.

Chłopcy chlubią się na ogół lepszą kondycją i sprawnością fizyczną. Wszystko to jest uwarunkowane biologicznie, i nie ma w tym nic dziwnego. Kwestia wychowania jest tu drugorzędna i mało kto próbowałby się z tym kłócić. Ale to co się dzieje potem... Czyja to wina? Czy to, że światem rządzą mężczyźni (liderzy, dyrektorzy, managerzy, większość czołowych polityków...) to kwestia kobiecego instynktu samozachowawczego, który każe przyjmować bierną postawę lub się wycofywać, czy raczej kompleksu niższości, który funduje dziewczynom partiarchalna kultura?


Jest lepiej, niż kiedyś, o wiele lepiej - równouprawnienie stało się faktem...

...aczkolwiek różnice na poziomie budowy ciała, funkcjonowania mózgu i zachowań społecznych to coś, czego nie jesteśmy w stanie wyeliminować (i dobrze). Dlaczego jednak wielu ludzi nie potrafi tych różnic uszanować i z góry przyjmuje postawę pogardy?

Oczywiście, jest mnóstwo kobiet, które z postawy obronnej przeszły w ofensywną i teraz to one szydzą z mężczyzn. Zdaje się jednak, że to zwykle one są wyśmiewane jako pierwsze, czują, że są postrzegane jako gorsze. Piękne, słodkie i głupie. A jeśli brzydkie - to w ogóle nic nie warte.

Dlatego w pewnym momencie życia każda dziewczyna zaczyna się martwić tym, żeby pięknie wyglądać.

Ładnie i schludnie - to nie wystarczy, gdy dookoła koleżanki błyszczą jak gwiazdy. By zostać szarą myszką z wyglądu i pozostać pewną siebie potrzeba siły, której często brakuje, szczególnie gdy ma się dopiero kilkanaście lat. Chęć poświęcania czasu na to, co się lubiło do tej pory, walczy nagle z chęcią wyróżnienia się z tłumu, tak by wszystkie oczy - męskie z podziwem, damskie z zazdrością - zwróciły się właśnie na ciebie. Dbanie o siebie wymaga czasu, upiększanie - jeszcze więcej. Oczywiście, to sprawia przyjemność, ale często też powodowane jest presją. Presja i instynkt powodują, że niektóre dziewczyny głupieją. Żeby nie uogólniać, opowiem o sobie.

Gdy miałam 12 lat, interesowałam się wieloma rzeczami, praktycznie każdy przedmiot w szkole był dla mnie ciekawy, natomiast gdy skończyłam lat 13, liczba moich zainteresowań gwałtownie zmalała. 

Zdecydowałam też, że nie chcę już grać na keyboardzie i moim głównym celem stało się znalezienie sobie sympatii. Na jakieś trzy lata prawie całkiem straciłam głowę (dobrze, że miałam silnie zakorzenione poczucie, że muszę się uczyć, bo inaczej nie znajdę dobrej pracy - i zawsze pilnowałam ocen, nie mogę jednak powiedzieć, że byłam specjalnie zaangażowana w naukę, to co mnie zajmowało to moje przemyślenia i uczucie samotności). Martwiłam się tym, że nie umiem się malować i że źle wyglądam, zawsze jednak wolałam czytać książki niż zgłębiać techniki makijażowe, prawie nie miałam kosmetyków, ale nie czułam się z tym do końca dobrze. Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia co z tym zrobić. W makijażu, nawet delikatnym, nie czułam się sobą. Bez makijażu również czułam się źle, bo niemal wszystkie koleżanki w wieku 14-15 lat już się malowały...

Uciekałam w literaturę fantastyczną - w wyobraźni może wydarzyć się wszystko - i w jazdę konną - idąc do stajni, nie czułam się tak źle, chociaż niektóre dziewczyny i tak malowały się na jazdy (zawsze się bulwersowałam, dla kogo one malują te rzęsy? dla koni?)

Po gimnazjum nie miałam pojęcia, co chcę robić, bo nie zaniedbałam sporo wcześniejszych zainteresowań.

Nie do końca czułam się na siłach, żeby zgłębiać nauki ścisłe, a wiedziałam, że po typowym "humanie" mogę mieć problem ze znalezieniem pracy. Postanowiłam postawić na język francuski, ale właściwie za sprawą mamy. Pamiętam, że mając 15 lat nie za bardzo przejmowałam się wyborem liceum. Mama zaproponowała mi klasę dwujęzyczną francuską, a ja powiedziałam, że ok, chociaż jako laureatka wojewódzkiego konkursu polonistycznego mogłam iść wszędzie. Nie chciałam się męczyć - byłam leniwa, nie chciałam też się kłócić - byłam w miarę posłuszna. To, że w końcu wyszłam na tym dobrze i już w wieku 20 lat dostałam pierwszą pracę głównie dzięki znajomości francuskiego i angielskiego, to kwestia splotu okoliczności, zarówno wysiłków, jak i szczęścia (nie jestem pewna, czego bardziej)...

Łatwo jest zgłupieć. Zatracić poczucie własnej wartości i pozostać brzydkim kaczątkiem, albo pustą królewną.

Każda dziewczyna musi jakoś dojść do ładu z tym, na ile ma ochotę poprawiać własną urodę, ile czasu chce na to poświęcać, i w którym momencie jest już w stanie uśmiechać się do swojego odbicia.

Mężczyźni też na pewno szukają własnego stylu, ale raczej nie zajmuje ich to aż tak bardzo, jak kobiet. Oni często w tym czasie, gdy my głupiejemy - oni dorastają i zaczynają nas przerastać intelektem. Przynajmniej ja tak uważam. Gdy my zaczynamy chichotać nad słodkim winem, porównywać swoje paznokcie i rozmawiać o związkach, oni biorą się w karby i zaczynają kombinować, jak "dobrze ustawić się w życiu". A potem mogą już spokojnie mówić, że jesteśmy głupie, i niekiedy mają do tego podstawy.

Oczywiście są dziewczyny, które nigdy nie głupieją. Są mężczyźni, którzy nigdy nie gardzą kobietami.
Ale to co napisałam, to zarys jakiejś ogólnej tendencji, którą zauważam, w różnych warstwach społeczeństwa.

Gdzie się podziewają te wszystkie mądre dziewczynki, piątkowe uczennice, bystre dzieciaki?

Moim zdaniem - obojętnie czy paradują w szpilkach, ściągając na siebie głodne spojrzenia, czy też niemrawo mieszają zupę w garnku, opiekując się w międzyczasie kwilącym berbeciem - pozwalają wbić się w ramy, które przygotowało dla nich społeczeństwo, zamiast ustalić własne zasady.

W pewnym momencie, zaczynasz się zastanawiać, czy coś w Tobie nie umarło i dlaczego przestałaś interesować się światem. Dlaczego to, co lubiłaś wcześniej, przysłoniły ci konwenanse. Może lubisz modę i wiążesz z nią swoją przyszłość. Może odpowiada ci gotowanie i zajmowanie się dziećmi. Może akurat tobie dbanie o swój wizerunek nie przysłoniło innych priorytetów. Ale proszę cię, zastanów się nad tym dobrze - czy masz wszystko czego chcesz? Czy jesteś tym kim chcesz?

Wykorzystaj swój potencjał i nie daj sobie wmówić, że nie możesz czegoś zrobić.

Kobiety nie są głupsze od mężczyzn - są inne, ale nie różnią się od nich tak, by nie były zdolne do samodzielności i wielkich osiągnięć. Nie chodzi o to, żeby przeciwstawiać się naturze i zwalczać wszelkie instynkty, bo one też czynią nas tymi, którymi jesteśmy. Chodzi o to, żeby nie dać się ogłupić. Chodzi o to, żeby nie zniknął ten błysk w oku, i żeby mieć odwagę, siłę przebicia i coś do powiedzenia.