piątek, 8 lipca 2016

Alter Creatio - Siedmiu bogów


Brak czasu. To właśnie najbardziej dezorientowało boga. Czas stworzyli ludzie. Istnienie tak wielu rzeczy było właśnie ich zasługą! Bóg coraz bardziej odczuwał wszechogarniającą pustkę i poczucie winy. Skoro jednak czas nie istniał, to tym bardziej nie można było przywołać wydarzeń, które się w nim jeszcze mieściły. Pozostała pustka, wielka, niezmierzona mroczna przestrzeń, ale również brak przestrzeni.

Takie rozważania może nie przerastały boskiego umysłu, ale i tak doprowadzały go do obłędu. Zaczął prowadzić długie monologi i dysputy z samym sobą, a jego głos zanikał zaraz po tym, gdy bóg wydobył go z gardła, ponieważ dźwięk nie rozchodzi się w próżni, a tym bardziej w czymś, czego nawet próżnią nazwać nie można. Nawet gdyby istniał jakikolwiek byt podobny do niego (którego istnienie było bardzo mało prawdopodobne) nie mógł nic usłyszeć. Bóg był bardziej samotny niż kiedykolwiek. Samotny jak zawsze, czy może jak nigdy - pojęcie czasu nie miało tu nic do rzeczy. Samotny po prostu. Samotny i zagubiony.

Naraz, znikąd pojawiła się iskierka nadziei. Bóg dobrze pamiętał ogień, który stwarzał przecież tyle razy. Tylko raz zdarzyło mu się stworzyć świat bez ognia. Zamieszkiwały go dziwne potwory, ni to ludzie, ni to jaszczury, które nie posiadały żadnych uczuć wyższych, dążyły tylko do władzy. Ciemność, która panowała na tamtym świecie była nie do zniesienia – zamiast słońca – kula mrocznej materii emitująca zimną energię, zamiast ognia – czarne, przypominające płomienie, zimne języki, zamiast wody – dziwna ciecz o konsystencji smoły, wszystko nieszczęśliwe, wypaczone, od zarania swych dziejów skazane na tragiczny koniec. Na szczęście ludzie-jaszczury w końcu wynalazły bombę neutronową, której nie zawahały się użyć. „Jeśli nie można tym rządzić, trzeba to zniszczyć.” – to była esencja życia ludu jaszczuro-ludzi. Co ciekawe, w większości światów, którym bóg dał szansę na istnienie przez dłuższy czas, w końcu wynajdowano narzędzia zagłady o ogromnej mocy destrukcyjnej. Władza albo zniszczenie. Również sam bóg, gdy zdał sobie sprawę, że tracił kontrolę nad światem – niszczył go.

- Więc istoty które stwarzałem, przejmowały ode mnie pewne cechy… - powiedział. – I to wcale nie te, które chciałem im przekazać. Chciałem stworzyć idealne byty, podczas gdy sam nie byłem idealny. Muszę coś zmienić? Ale co?
Zmarszczył brwi. Zamknął oczy. Zacisnął dłonie w pięści. Usiadł, zawieszony w nicości.
- Nie mogę tkwić tu całą wieczność!

Tym razem postanowił zacząć inaczej niż zwykle. Na początku stworzył ogień, który zapłonął, wypalając dziury w mrocznej czeluści. Zamiast pustki pojawił się czerwono-pomarańczowy blask. Początek nowego świata był przesycony wonią dymu. Iskry sypały naokoło, tworząc nowe gwiazdy, wbrew zasadom logiki, które wyznawał bóg. Tak właściwie wyznawali je ludzie. Zdziwił się, jak wiele się nauczył od ostatnio zniszczonego świata, choć przecież jako stwórca mógł wszystko, myśląc ludzkimi kategoriami wystrzegał się paradoksów i niedorzeczności. Ale z iskier i tak mogły powstawać gwiazdy, i to o wiele lepsze niż te, które stworzył w poprzednim świecie. Zrozumiał wreszcie, dlaczego wszystkie światy były tak niedoskonałe i nie podobały mu się. Stwarzał je sam, a jako jeden byt miał ograniczoną wyobraźnię.

- Teraz wszystko się zmieni! – zakrzyknął. Wkraczając w sam środek ognia, mamrotał pod nosem ekscentrycznie brzmiące inwokacje. Wszystko wokół niego płonęło, płonął i on sam, ale ogień nie mógł go zniszczyć, ponieważ bóg był czymś więcej niż materią. Uniósł dłoń przed siebie i w momencie gdy uczynił nią zamaszysty gest, jego własna energia rozszczepiła go, stał się Siedmioma Bogami i pozwolił, by w każdym z nich zapłonęła oddzielna świadomość.

Płomienie tańczyły naokoło niego, naokoło nich. Starsi od ognia, a zarazem z niego zrodzeni, siedmiu bogów stąpało po rozżarzonym początku wszystkiego, wystąpiło z płomieni i usiadło w kręgu otaczając je. Nie zyskali jeszcze oddzielnych tożsamości, ponieważ posiadali identyczne doświadczenia. Dlatego też powiedzieli jednomyślnie:
- Idźmy teraz każdy w swoją stronę, mając moc budowania tego świata i niszczenia go, korzystajmy z niej rozważnie. Każdy z nas stworzy własny świat. Siedem światów, jeden niezależny od drugiego zaistnieją obok siebie.
- Jesteśmy siedmioma bogami i stworzymy siedem światów? – spytał bóg Pierwszy
- Tak, a zarazem jesteśmy jednym bogiem w siedmiu osobach, stworzymy jeden świat w siedmiu wymiarach. – odpowiedział bóg Drugi
- Udało się, nasze świadomości już kształtują się oddzielnie – zatryumfował bóg Trzeci
Bóg czwarty nie odpowiedział, tylko wpatrzył się w ogień. W samym środku ogniska zawirowały płomienie i zaczęły formować się w siedem obiektów. Wraz ze snopem białych iskier w powietrze wyleciało siedem gorących kul.
- Łapcie! – zawołał bóg Piąty.
Każdy z bogów pochwycił jedną kulę.
- To są zalążki siedmiu światów, które stworzymy każdy według własnego upodobania – wyjaśnił bóg Szósty
- Chwała nam wszystkim!– zakończył Siódmy.
Siedmiu bogów wstało w milczeniu i odwracając się plecami do ognia, rozeszli się w różne strony.

C D N
2008