poniedziałek, 11 lipca 2016

Jak wygrzebać się spod stosu kolorowych magazynów?



Kochasz kolorowe gazety?
Czytasz kilka stron, odkładasz na półkę i kupujesz kolejne?
Masz wyrzuty sumienia?

No cóż, w takim razie masz mały problem. Zachowując się w ten sposób marnujesz swoje pieniądze, przestrzeń w domu, a na dodatek zamiast upragnionego relaksu fundujesz sobie coraz większy stres. Satysfakcję odczuwasz jedynie w chwili zakupu i krótko po, ale na pewno nie wtedy, gdy odkładasz kolejną ciekawą gazetę na piętrzący się stos...

Co robić?

1. Przestań kupować gazety

Tak, tak po prostu. Przestań. Zatrzymaj się, popatrz na nie w kiosku, jeśli czujesz przymus. Przypomnij sobie, ile gazet masz już w domu. Jeśli jakaś szczególnie cię kusi, zapisz sobie jej nazwę i numer w telefonie, albo zrób jej zdjęcie. Możesz zrobić kilka, a nawet kilkanaście. Warunek jest jeden - z kiosku wychodzisz z pustymi rękami.

2. Zbierz swoją kolekcję w jednym miejscu

W ten sposób zobaczysz, ile naprawdę tego masz, i jakie ciekawe rzeczy czekają na przeczytanie. Rozłóż gazety przed sobą i spróbuj na nie popatrzeć tak, jakby były zupełnie nowe (pewnie niektórych nawet dobrze nie kojarzysz, więc nie będzie to takie trudne). Złóż je w jednym miejscu i pamiętaj o nich za każdym razem, gdy najdzie cię ochota na kupowanie.


3. Wyrzuć/oddaj niepotrzebne egzemplarze

W twojej kolekcji na pewno znajdą się gazety, których już nie masz ochoty czytać, albo takie przeczytane niemal od deski do deski. Wyrzuć je, oddaj do biblioteki, na bookcrossing lub komuś znajomemu. Fajnym pomysłem jest też utworzenie strefy gazet w miejscu pracy.''

4. Zacznij w końcu czytać!


Gazety kupiłaś w jakimś celu, prawda? Chciałaś je przejrzeć lub przeczytać. Po prostu to zrób. Jeśli w danym numerze znajdziesz coś ekscytującego, zapisz to sobie na swojej liście rzeczy do zrobienia (to-do list), albo wydrzyj interesujące strony i połóż obok laptopa, żeby przy najbliższej okazji poszukać interesujących cię informacji lub produktów.

Cóż, wiele osób potrafi się oprzeć urokowi gazet, ja jednak ciągle mam z tym problem. Książki to osobna kategoria, gazety się tak fajnie, niezobowiązująco przegląda i można je zniszczyć bez wyrzutów sumienia, czytać na plaży, albo z rękami brudnymi od pomidorów lub soczystych truskawek... Kojarzą mi się z latem i nie potrafię się bez nich obyć. Może kiedyś to się zmieni - myślę o prenumeracie. Póki co, wdrożyłam w życie 4 zasady, które podałam przed chwilą. Od miesiąca nie kupiłam żadnej gazety. Trzymajcie kciuki za mój detoks!

Jesteś uzależniona od gazet? A może kupujesz nałogowo coś innego? Daj znać w komentarzu ;)