niedziela, 17 lipca 2016

Przychodzi dziecko z próchnicą na malowanie twarzy... ale czy to na pewno próchnica? (czytaj do końca)

... a mi jest przykro i źle z bezśliności.


Pracuję hobbystycznie (dorabiam brzmi gorzej - ja nie muszę dorabiać, pracuję dodatkowo, bo mam na to ochotę) jako animatorka.

Maluję dzieciom buźki, czasem organizuję im warsztaty plastyczne, albo jakieś inne atrakcje. Na konwentach fantastyki, na imprezach masowych, na urodzinach, zdarzyło mi się ostatnio nawet na weselu.

Roześmiane buzie, ciekawe konwersacje z kilkulatkami i ich rodzicami, nietuzinkowe pomysły dzieci. Mnóstwo kwiatków, cytatów i opowieści, które wynoszę z każdego spotkania z dzieciakami. Kilka godzin - kilkadziesiąt twarzy.

Poczerniały uśmiech maluszka

I czasem taki smutek - kiedy przyjdzie dziecko na pozór zadbane, a jednak coś jest nie tak.
A ja nie mogę nic powiedzieć, bo jestem tylko animatorką. Nie przedszkolanką, nie wychowawczynią, nikim dla rodziców ważnym... Nawet sama nie mam dziecka - więc trudno, żebym mogła zagadać na zasadzie "wiem z doświadczenia..."

Ale mrozi mnie na widok mocno spróchniałych zębów w dzieciaków, które jeszcze nawet dobrze nie potrafią chodzić. I to nie są jakieś małe plamki, czy przebarwienia, to są, na przykład, obie jedynki poczerniałe po bokach, na całej długości. Albo ząbki wręcz próchnicą "nadjedzone"*.

Wypad do dentysty! Ale już!

I mam ochotę powiedzieć:
"Dlaczego pani dziecko ma nieleczoną próchnicę? To je boli. Powinniście się udać do dentysty."

Temat nie dawał mi spokoju i zapytałam moją dentystkę. Miałam cień nadziei, że się mylę, że tym dzieciom nie dzieje się krzywda. Ale usłyszałam coś, co tylko potwiedza moje przypuszczenia.


Oto co powiedziała mi dentystka:

  • Próchnica z mlecznych zębów może przejść na stałe.
  • Zepsute zęby bolą, obojętnie czy stałe, czy mleczne (no pewnie, sama to pamiętam z dzieciństwa)
  • Często rodzice ignorują problem do momentu, aż dziecko nie może spać w nocy, bo płacze z bólu.
  • Próchnica wśród dzieci jest bezpośrednio związana z przyjmowaniem przez nie zbyt dużej ilości cukru.
  • Dzieci nie potrzebują słodyczy, nie znają ich smaku. Nie warto je do niego przyzwyczajać.
Więc kiedy tak maluję te buźki i oglądam różne uśmiechy, smutno mi na widok próchnicy, ale nie daję po sobie tego poznać. Jednak nie umiem zapomnieć.


Wszystko rozumiem, ale próchnicy nigdy nie zrozumiem

Bo inne rzeczy, to nie są problemy. Katar może mieć każdy, zeschnięte gile pod noskiem mogę wytrzeć nawilżoną chusteczką. Brudną buzię też można wyczyścić w try miga. Rodzic próbuje zmuszać dziecko do zabawy? Można i wypada mu wytłumaczyć, że mogą tu wrócić później, odezwać się do dziecka przyjaźnie i nie wywierać presji. Dzieci się odstresowują, rodzice też. Czasem wracają, czasem nie i bardzo dobrze.

Reszty problemów nie widzę, bo dziecko siedzi ze mną tylko kilka minut.
Ale próchnica? Próchnicę zauważę zawsze. A wszystkie dzieci śmieją się tak pięknie...


Tutaj mam okazję, tutaj powiem to głośno.

Rodzice, zabierajcie dzieci do dentysty!


*Errata i kilka słów o lapisowaniu - nie wszystko próchnica, co jest czarne

Być może, gdybym nie opublikowała tego postu, nigdy nie dowiedziałabym się, że niesłusznie osądzam niektórych rodziców. Dlaczego właściwie nigdy nie próbowałam rozmawiać z rodzicami o zębach ich dzieci? Moim zdaniem to nie jest rola animatora i będę się tego trzymała - nie chcę być wścibska, ani nietaktowna. Stan zębów nie ma nic wspólnego z malowaniem twarzy, bo przecież zębów nie tykam. Mogę pytać o stan skóry, czy cieknący nosek, ale zęby? Dlatego wolałam napisać - wydało mi się to lepszą opcją. Mniej inwazyjną. Miałam również podskórne przeczucie, że mogę się z moim osądem pomylić. I okazało się, że przeczucie było słuszne.

Nie wszystkie poczerniałe zęby = nieleczone zęby

Przytoczę fragmenty komentarzy pani Anny, która wypowiedziała się na Facebooku pod linkiem do tego wpisu.

"Mam pytanie. Jak Pani odróżnia próchnicę od lapisowania mleczaków? Wiele razy słyszałam jak nie dbam o dziecko bo ma czarne ząbki i nikt nie spyta dlaczego. Nikogo nie obchodzi, że dziecku odpryskiwało szkliwo po sterydach na alergię i odsłonięte zęby były szybko zabezpieczane azotanem srebra. Że u dentysty jesteśmy regularnie. Łatwo oceniać, ciężej spytać. Natomiast takie wpisy jeszcze zaogniają sytuację, bo potem ludzie, którzy poczytają kilka "mądrych słów z internetu" wytykają palcami to o czym nie mają pojęcia. Czarne zęby to nie zawsze próchnica i niestety dzieci, z których się śmieją dorośli, albo prawią komentarze rodzicom, w ich obecności przestają się uśmiechać... 

Zęby lapisowane są przerażająco czarne. Pamiętam jak widziałam z takimi ząbkami dziecko w autobusie zanim moje miało ten sam problem i aż mnie ciarki przeszły. A ta metoda zabezpieczania mleczaków jest bardzo popularna. Niestety dla dzieci, które muszą z niej skorzystać, zwłaszcza te, które mają odsłoniętą zębinę lub leczoną próchnicę, często potem odczuwają odsunięcie od społeczeństwa. To dla nich i dla rodziców olbrzymi problem. Komentarze oczywiście są. Po cichu, za plecami, w internecie... szkoda właśnie, że nie prosto w twarz, bo wtedy można wyjaśniać... A dziecko potem dostaje szczękościsku bo walczy ze sobą, żeby się nie uśmiechać. Polecam zainteresować się tematem i pozdrawiam."

Pani Anno - ponownie dziękuję za przybliżenie tematu!