sobota, 23 lipca 2016

Płukanie zatok - naturalne remedium na zatkany nos



Uprasza się o nieczytanie ludzi, którzy:

  • nie mają nosów
  • nigdy nie znaleźli w nosie gila
  • nie wierzą w alergię
  • uważają nowinki medyczne za raczej obrzydliwe
Dziękuję.

Nie-dłub-w-no-sie, bośnieprosie!

Tak mi mówili. Ale jak nie dłubać, kiedy z powodu alergicznego nieżytu (jak się dowiedziałam później), mój nos był wiecznie zatkany. Więc byłam tym prosiakiem, górnikiem i kim tam jeszcze być tylko można, przez wiele lat. Raz było lepiej, raz gorzej. Już rozważałam sobie wpisanie tego do życiorysu, jako nieodłączny element życia - strupy, krew i gile, no i palec wędrujący tam gdzie nie powinien.

Byłam zdiagnozowanym alergikiem, jako kilkuletnie dziecko miałam uczulenie na pleśń. Wszystkie ukochane kwiaty dziadka musiały opuścić nasz dom, bo miałam duszności. Później to przeszło, ale dalej jakieś uczulenie mam. Na co? Testy nie pokazywały, ale objawy pozostały. W szczególności te związane z nosem...

Myślałam, że może to od tego drapania mam strupy, że jak przestanę to się skończą (tak też sugerowali mi rodzice i dziadkowie - po części mieli rację). Jeden dzień bez mechanicznego oczyszczania nosa, wyłącznie próby "cywilizowanego" dmuchania w chusteczkę, no i mogłam oddychać wyłącznie przez usta.

Poszłam do laryngologa - kazał nawilżać nos olejkiem sezamowym "Nozoil" i psikać wodę morską. Niestety byłam tak przyzwyczajona do wysuszonej śluzówki, że tłusty olej w nosie mnie irytował i wycierałam go chusteczką do sucha.


Laryngolog i straszenie operacją

I tak się przeturlałam kilka lat, aż mnie w końcu wzięło na dbanie o sobie i poszłam do laryngologa raz jeszcze. Miałam akurat zapalenie zatok (chociaż zupełnie tego nie czułam) i dostałam, oprócz sterydu i (znowu!) oleju sezamowego, polecenie, żeby płukać zatoki roztworem soli fizjologicznej. Kupiłam zestaw "Sinus Rinse" i przeczytałam instrukcję, ale proces wydawał mi się zbyt przerażający, żeby go wykonać. Laryngolog postraszył mnie operacją i powiedział "nawet dziecko sobie poradzi, jest zestaw do płukania dla dzieci, no to pani sobie nie poradzi?" - podziałało. Tego samego dnia, wieczorem, płacząc, że się udławię (chociaż lekarz zapewniał, że nikt jeszcze się nie udławił), w asyście narzeczonego - wypłukałam zatoki.

Nie było przyjemnie, ale też nie było strasznie. A jakość oddychania - wow! Nic nie zalegało, miałam zupełnie czysty nos, mimo gorączki i kataru. Wszystko na chwilę... odpłynęło. Dosłownie.

Zamiast drapać i dłubać zaczęłam płukać, a strupy zaczęły znikać. Oczywiście, czasem wracają, ale nie zrażam się - płuczę i nawilżam olejem sezamowym. Być może moja sytuacja się poprawi, kiedy poddam się zabiegowi korekty przegrody nosowej. Na razie czekam w NFZtowskiej kolejce. ;)

Jak to się robi?

Przygotowuję kubek ciepłej lub letniej wodę - musi być przegotowana/filtrowana/butelkowana. Zimnej nie polecam. Temperatura ciała w środku jest wyższa niż na zewnątrz i wszystko co zimne, wyda się jeszcze zimniejsze. Dosypuję zawartość saszetki z zestawu.

Biorę do ręki specjalną butelkę, przystawiam do jednej z dziurek nosa, ściskam. Strumień ciepłej, przegotowanej wody z solą fizjologiczną przepływa mi przez nos i zatoki, wylatuje drugą dziurką. Potem jeszcze raz - tylko z drugiej strony. Do zlewu spływają te wszystkie brzydkie rzeczy, które zapychają nos i nie pozwalają swobodnie oddychać. Potem wystarczy wydmuchać nos i gotowe. Z czasem dochodzi się do takiej wprawy, że cała "operacja" trwa krócej niż minutę. Płukać można nawet dwa razy dziennie i nie ma przeciwwskazań nawet dla kobiet w ciąży.

Kiedy jestem zdrowa - płuczę nos raz dziennie bądź kilka razy w tygodniu. A kiedy jestem chora - dwa razy dziennie. Ostatnio wyleczyłam się z infekcji górnych dróg oddechowych wyłącznie za pomocą Sinus Rinse i inhalacji (olejkiem eukaliptusowym i ziołami). Lekarz przepisał mi steryd "psikacz", ale nie chciałam go stosować, ponieważ wszystko, co wysusza śluzówkę nosa, jest dla mnie wysoce niewskazane.


Tańsze nie znaczy lepsze

Oprócz Sinus Rinse w aptekach jest jeszcze dostępny tańszy Fixsin - to właściwie czysty chlorek sodu (czyli po prostu sól kuchenna, ale w tym przypadku prawdopodobnie lepiej oczyszczona). Sinus Rinse zawiera jeszcze oprócz tego dwuwęglan sodu. Co to w praktyce oznacza? Z moich subiektywnych odczuć, roztwór, który powstaje z saszetek Sinus Rinse jest delikatniejszy. Płucząc Fixsinem czuję szczypanie i dyskomfort. Ponadto saszetki Fixsin są większe - używam je z butelką od Sinus Rinse i jedna saszetka wystarcza na 3 płukania.


Skusisz się, tchórzu?

Skusisz się? Bo większość ludzi to tchórze i wolą zasmarkać się na śmierć podczas kataru i oddychać ustami. Ja tam wolę jednak przez minutę płukać nos i mieć potem kilka godzin spokoju. :D