poniedziałek, 14 listopada 2016

Psychologia w działalności biznesowej – po co?



Psychologia jest wszędzie tam, gdzie są ludzie. Mając tego świadomość lub nie, oddziałujemy na siebie nawzajem. Znajomość pewnych mechanizmów jest pomocna, obojętnie czy jest się członkiem kadry zarządzającej, czy szeregowym pracownikiem. Kariera jest jednym z tych aspektów życia, które bez planu wymykają się spod kontroli. Dlatego, aby osiągać swoje cele, warto jest zgłębić chociaż podstawowe zagadnienia psychologiczne. Do czego może się konkretnie przydać taka wiedza? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Czy ten, kto ma większą znajomość psychologii góruje nad tym drugim? I tak, i nie. Sama znajomość psychologii czy zagadnień coachingowych niewiele daje, jeśli nie jest odpowiednio wykorzystywana. Umiejętności miękkie to coś, z czego organizuje się kursy i czego ponoć można się nauczyć. Osobiście jestem jednak zdania, że wyuczone triki nie zastąpią autentyczności i pracy nad własnym charakterem. Nawet z pozoru naiwne i początkujące na polu biznesowym osoby szybko wyczuwają fałsz. Czy fakt, że nie potrafią nic na to poradzić i biernie poddają się woli przełożonego, czyni z niego zwycięzcę? Wątpliwe. Nieszczęśliwy i niepewny swojej sytuacji pracownik nie będzie dobrze wykonywał powierzonych mu obowiązków, może mu też grozić pogorszenie stanu zdrowia. Jest również duża szansa, że odejdzie z pracy.

Czy w takim razie managerowie i właściciele firm nie powinni sobie zawracać głowy psychologią? Taka postawa może prowadzić do opłakanych skutków. Osoby, które rozwijały w sobie predyspozycje do zarządzania od najmłodszych lat, były wybierane przez grupę na naturalnych przywódców, a później świadomie podjęły ścieżkę managerską są często lepszymi liderami. Niestety mają także skłonność do wywyższania się i epatowania władzą. Odpowiednie lektury oraz udział w warsztatach mogą im pomóc lepiej ukierunkować swoje siły i wykorzystywać możliwości. Zdarza się także, że ktoś zostaje powołany na stanowisko w kadrze zarządzającej ze względu na staż pracy lub z braku lepszych kandydatów, mimo że sam nie wyraził takiej woli. Zgadza się jednak pod presją przełożonego, bądź daje się skusić obietnicą szybkiego rozwoju kariery. W takich przypadkach niestety cierpią najczęściej obie strony – próbujący zarządzać i ci, którymi on zarządzać próbuje. Manager z przypadku stresuje się, ponieważ nie ma ani wrodzonych kompetencji, ani teoretycznego przygotowania, często brakuje mu także okresu przejściowego, oswojenia się z nową sytuacją, kiedy to koledzy przestają być kolegami, a on trafia „o szczebel wyżej”. Natomiast podwładni dostrzegają jego nieporadność, często padają także ofiarą nieprofesjonalnych zachowań, takich jak mało realistyczne wymagania, a nawet wyładowywanie złości, czy obmowa. „Powoli się to zmienia, ale w firmach wciąż jeszcze droga awansu wiedzie przez indywidualne osiągnięcia. Szefem sprzedaży zostaje przeważnie ktoś, kto miał najlepsze wyniki. Potem, w lęku o swoją posadę, wciąż nie pracuje dla siebie. Nie docenia osiągnięć podwładnych (…) Zamiast grać na zespół, wciąż pokazuje, że to on jest najlepszy.”1 Dlatego w idealnych warunkach, przed awansowaniem kogoś na managerskie stanowisko, firma sprawdza jego kwalifikacje w tym kierunku oraz wysyła go na obowiązkową serię warsztatów i szkoleń. Doszkalanie może nastąpić także już po rozpoczęciu nowej pracy.

Wiedza psychologiczna bywa także bardzo pomocna dla układania relacji ze współpracownikami. Najczęściej nie mamy wpływu na to, z kim jesteśmy w zespole. W kontaktach z trudnymi osobami podczas spotkań towarzyskich często wystarczy powstrzymać się od nadmiernych reakcji, bądź pominąć pewne sprawy milczeniem. Taka strategia nie zda jednak egzaminu w przypadku, gdy mamy obowiązek z kimś długofalowo współpracować. Dlatego warto edukować młodzież w zakresie typów osobowości oraz rozwiązywania konfliktów – te dwa zagadnienia mogą uratować niejeden projekt od porażki na starcie. A że oficjalna ścieżka edukacji nie zawsze przewiduje kształcenie w tym zakresie, obowiązek spada niejako na pracodawcę. „[…] Nawet jeśli okiełznamy to, co w nas złe, nie staniemy się mistrzami kooperacji bez wsparcia firmy, a przynajmniej szefa. To dlatego, że podstawowym warunkiem współpracy jest przekonanie o wspólnym celu i stworzenie warunków, które tę współpracę wspierają. A to potrafi tylko dobry lider.”(1)

Czy to oznacza, że szeregowy pracownik - jeśli znajdzie się w tak patowej sytuacji - jest bezradny wobec toksycznego otoczenia i niekompetentnego szefa? Absolutnie nie. Nawet jeśli wyklucza się możliwość otwartego buntu, można zawsze popracować nad swoim nastawieniem. Zostało naukowo udowodnione, że ludzie „zarażają” się nawzajem swoimi nastrojami. Osoba, która przychodzi do biura z uśmiechem z reguły wydaje się wszystkim sympatyczniejsza, niż taka, która ciągle narzeka. Wykazano również, że zmuszenie się do uśmiechu może spowodować, że poczujemy się lepiej. Tę zasadę, wyrażoną w zdaniu „Zachowuj się tak, jak chcesz się czuć” z powodzeniem testowała pisarka i prawniczka Gretchen Rubin podczas inicjatywy „Projekt Szczęście”. (2)

Wiedza o psychologii jest wysoce użyteczna dla ludzi biznesu. Pomaga kontrolować emocje, efektywniej zarządzać sobą i układać zdrowe relacje ze współpracownikami oraz podwładnymi. Marek Aureliusz powiedział „Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli.” – dlatego warto poznać zasady funkcjonowania człowieka w społeczeństwie i mieć je na uwadze, aby świadomie pokierować własną karierą.

1. Opracowanie zbiorowe „Jak przetrwać w korporacji”, Warszawa 2015: Aleksandra Boćkowska „Razem można więcej” (artykuł)
2. Gretchen Rubin, „Projekt Szczęście”, Warszawa 2011

sobota, 12 listopada 2016

Otwarte zasoby edukacyjne - twoje okno na świat



Na moich studiach (architektura informacji), mamy przedmiot poświęcony otwartym zasobom edukacyjnym (OZE). Angielska nazwa to Open Educational Resources (OER). Dlaczego są takie wspaniałe? Przede wszystkim dlatego, że można nie tylko swobodnie z nich korzystać, ale także je modyfikować i rozpowszechniać - a to wszystko zupełnie zgodnie z prawem!

Za otwarte zasoby edukacyjne można uznać wszystkie materiały udostępniane w ramach otwartych licencji (więcej informacji na temat wolnych licencji znajdziesz tutaj).

Chciałabym Ci polecić kilka OZE, które można wykorzystać do samokształcenia oraz nauki języków, a przy okazji - będąc na przykład blogerem - bez oporów udostępniać treść swoim czytelnikom. Warto wcześniej zapoznać się jednak dokładniej z warunkami różnych licencji. Czasem jest dozwolone tylko niekomercyjne użycie, w niektórych przypadkach można modyfikować treść, a w innych nie.

Tylko dwie z sześciu otwartych licencji typu Creative Commons są wolne (czyli można z nich korzystać w najbardziej swobodny sposób - zarówno do celów komercyjnych, jak i niekomercyjnych). Są to Creative Commons Uznanie Autorstwa (CC-BY) oraz Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach (CC-BY-SA). Oprócz nich istnieje jeszcze moja ulubiona licencja - Creative Commons Zero (CC0) - wszystko, co jest oznaczone tą licencją należy do domeny publicznej, czyli nie posiada praw autorskich. Są nią oznaczone (na przykład) wszystkie obrazki na stronie darmowego banku zdjęć Pixabay.

1. Khan Academy

głównie licencja CC BY-NC-SA (zdarzają się też inne licencje CC)

Khan Academy to edukacyjna organizacja non-profit, której misją jest dostarczenie wysokiej jakości materiałów edukacyjnych. Obecnie zawiera ponad 1,600 wykładów w formie wideo głównie z matematyki, ekonomii, nauki, historii.


Interfejs KhanAcademy jest przyjazny i opracowany w oparciu o zasady grywalizacji. Nie masz wrażenia, że się uczysz, a raczej, że grasz w jakąś interesującą grę, zdobywając kolejne odznaki i poziomy. Duża część materiałów na stronie jest dostępna również po polsku.



Khan Academy jest dobrym źródłem informacji zarówno dla dzieci w wieku szkolnym, które umieją już czytać i pisać, jak i dla dorosłych. Serio, serio! Sprawdź sam.

2. Szkolna biblioteka internetowa Wolne Lektury

Domena publiczna (większość tekstów), licencja CC BY-SA (komentarze, tagowanie, pojedyncze audiobooki i teksty)

Ta biblioteka to oddolna inicjatywa mającą na celu cyfryzację zasobów z Domeny publicznej lub udostępnianych na wolnych licencjach.


Oprócz klasycznych dzieł po polsku (i w polskim tłumaczeniu) na tej stronie znajdziesz również kolekcję polskich utworów przetłumaczonych na języki obce. Chcesz komuś pokazać piękno polskiej literatury, ale on nie kwapi się do nauki polskiego, albo jeszcze raczkuje w temacie? Wybierz dla niego coś na tej podstronie.

Albo podeślij mu audiobooka. Niech sie osłucha z naszym językiem.

3. Wikisłownik

licencja CC BY-SA; oprócz zdjęć i multimediów, które są na różnych wolnych licencjach

Pewnie go znasz, a jeśli jeszcze nie, to na pewno zaraz poznasz i pokochasz. Jest to słownik
uniwersalny, pełniący jednocześnie rolę słownika ogólnego dla danego języka jak i słownika dla tłumaczy, a także pełni rolę słownika etymologicznego, słów bliskoznacznych i ortograficznego. Polska wersja działa od 2004 r. Aktualnie polski Wikisłownik zawiera ponad 189 tys. osobnych wpisów słownikowych.

Używam go od czasów szkolnych, jest też przydatny w pracy, kiedy trzeba szybko znaleźć jakieś słowo, czasem w kilku językach.

4. Feedbooks

Domena publiczna

Książki na tej stronie (z sekcji "domena publiczna") można do woli ściągać, rozpowszechniać i bezczelnie wykorzystywać do własnych celów. A są ich... tysiące! Z tego co się orientuję - wszystkie po angielsku. Oprócz tego jest jeszcze sekcja "free original books" - te  z kolei są dostępne za darmo, ale nie na wolnej licencji.



5. Free Music Archive

Różne licencje, warunki wykorzystania utworów znajdują się przy każdym utworze

Jeśli lubisz się uczyć przez muzykę, albo jesteś vlogerem lub muzykiem i poszukujesz ciekawych i wysokiej jakości utworów na wolnych licencjach, powinno cię zainteresować to archiiwum nagrań muzycznych stworzone przez amerykańskie radio WFMU. Projekt działa dzięki profesjonalnym kuratorom wybierającym i udostępniającym nagrania z wielu gatunków muzycznych. Udostępniane są nie tylko pliki muzyczne, ale również słowa piosenek.




PS. Przeglądając stronę zakochałam się w utworze "That Old Guitar"!

"So I’m not scared of a changing world. We’ve lost nothing that we are. ‘Cos I hear echoes of distant good times every time I play that old guitar."

(Więc nie boję się zmieniającego się świata. Nie straciliśmy niczego z naszego jestestwa. Bo słyszę echa odległych dobrych czasów, zawsze kiedy gram na tej gitarze)

Więc i Ty nie bój się świata, który szybko idzie do przodu i korzystaj z jego dobrodziejstw. Otwarte zasoby edukacyjne na pewno ci w tym pomogą. I, żeby nie było, ten post również ustostępniam na wolnej licencji. Niech leci w świat.

Creative Commons License

Do napisania tekstu wykorzystałam "Przewodnik po otwartych zasobach edukacyjnych".
Opracowanie: Karolina Grodecka, Kamil Śliwowski
wersja 4. zaktualizowana
Koalicja Otwartej Edukacji, 2012

Przewodnik udostępniany na licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa, Na tych samych warunkach 3.0. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz autorów i Koalicji Otwartej Edukacji. Zezwala się na dowolne wykorzystanie treści pod warunkiem wskazania autorów i Koalicji Otwartej Edukacji jako właścicieli praw do tekstu oraz zachowania niniejszej informacji licencyjnej tak długo, jak tylko na utwory zależne będzie udzielana taka sama licencja. Tekst licencji dostępny na stronie: http:// creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

piątek, 11 listopada 2016

Ślub z cudzoziemcem w Polsce - formalności



Szczerze mówiąc, bardzo obawiałam się ilości formalności związanych ze ślubem z osobą spoza Unii Europejskiej, ale udało nam się wszystkiego dopiąć w pół roku. Z tego postu dowiecie się, co zrobić, żeby wziąć ślub z cudzoziemcem i dlaczego czasami przed ślubem musi odbyć się... rozprawa sądowa.

Ślub cywilny

Dokumenty wymagane od obywatela Polski to:
  • dowód osobisty
  • odpis skrócony aktu urodzenia (nie jest konieczny, jeśli ślub zostanie zawarty w tym samym USC, gdzie został sporządzony akt urodzenia)
Wspólnie musicie dostarczyć:
  • oświadczenie o nazwisku, które będziecie nosić po ślubie (ten dokument dostaje się do wypełnienia w USC, podczas wypełniania go należy również zdecydować, jakie nazwisko będą nosić dzieci urodzone z tego związku) - ciekawostka: nie trzeba przyjmować nazwiska męża, mąż ma prawo przyjąć nazwisko żony, albo moją oboje zdecydować się na łączone
  • jeśli któreś z was jest wdową/wdowcem - skrócony opis aktu zgonu poprzedniego małżonka
  • jeśli któreś z was jest rozwodnikiem - odpis skrócony aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie albo prawomocny wyrok sądu orzekający o rozwodzie
  • jeśli któreś z was nie ukończył wymaganego wieku do zawarcia małżeństwa (kobieta między 16 a 18 rokiem życia, a mężczyzna przed 21 rokiem życia) - zezwolenie sądu rodzinnego na zwarcie małżeństwa
A teraz to, czego pewnie się boisz... (ale może niepotrzebnie)

Twój wybranek/twoja wybranka musi mieć:
  • ważny paszport
  • odpis aktu urodzenia
  • jeśli ma status uchodźcy w Polsce - Genewski Dokument Podróży, a jeśli na stałe mieszka w Polsce - karta pobytu stałego bądź czasowego
  • dokument stwierdzający, że zgodnie z prawem swojego kraju jest zdolny do zawarcia małżeństwa za granicą
Agnieszka (żona rosyjskojęzycznego Ukraińca): Z ciekawostek pani w Urzędzie Stanu Cywilnego w moim rodzinnym mieście upierała się, że wie lepiej jak powinno sie wymawiać nazwisko męża, niż on sam, bo uczyła sie rosyjskiego w szkole :-D. Nie mogliśmy też użyć tlumaczenia jego aktu urodzenia, bo nazwisko zostało przetłumaczone z cyrylicy na polski, a w paszporcie i angielskim akcie ślubu nazwisko jest w pisowni angielskiej i wygląda inaczej. W rezultacie wydano nam niepełny polski akt ślubu.

I tutaj zaczynają się schody, ponieważ nie każdy kraj wydaje zaświadczenia o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego za granicą. Nie uzyskacie tego dokumentu z następujących państw:
Albania, Australia, Chorwacja, Estonia, Grecja, Hiszpania, Serbia, Czarnogóra, Litwa, Malta, Macedonia, Rumunia, Ukraina i USA.

Jeśli chce się zawrzeć związek małżeński z obywatelem/obywatelką któregoś z tych krajów, trzeba zawnioskować do polskiego sądu rodzinnego o zgodę na zawarcie małżeństwa bez tego zaświadczenia. Na rozprawę czeka się średnio dwa-trzy miesiące. My czekaliśmy trochę ponad miesiąc.

Na samej rozprawie ma być obecny cudzoziemiec oraz jego/jej przyszły współmałżonek. Sędzia zadaje im oboje po kilka pytań (m.in. gdzie pracują, kim są z wykształcenia). W końcu pada też kluczowe pytanie o stan cywilny cudzoziemca i obie osoby muszą zeznać, że to prawda. Trzeba też głośno zadeklarować chęć zawarcia małżeństwa, w związku z czym na miesiąc przed ślubem czuliśmy się trochę, jakby się właśnie odbywał na sali sądowej. ;) Pani sędzia była miła i cały czas się do nas uśmiechała. Oprócz niej i nas dwoje w sali była obecna jeszcze protokolantka.

Później trzeba trochę poczekać na decyzję, z tego co pamiętam około tygodnia, ale ten czas może się wydłużyć. W miarę możliwości lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.

Jolanta: Wraz z moim mężem (z Kirgistanu) też przeszliśmy przedślubne biurokratyczne piekiełko - począwszy od dwukrotnego jeżdżenia do ambasady, sprowadzania i tłumaczenia dokumentu, który okazał się nieważny, aż po odbijanie się od sądu, który nie chciał nas przyjąć. Był nawet pomysł ślubu za granicą w ambasadzie, w której... akurat zabrakło blankietów aktu małżeństwa. W pewnym momencie zwątpiliśmy, czy ślub w ogóle się odbędzie - a goście byli już zaproszeni i przygotowania do wesela daleko posunięte. Właściwie udało się tylko dzięki znajomościom w sądownictwie.

Monika (żona Brytyjczyka): My tez mieliśmy problemy natury papierologicznej przed ślubem. Chodziło o tzw. zaświadczenie o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego, którego wymagano w Polsce. Mieszkaliśmy wtedy na Cyprze i tamtejsza High Commission nie wystawiała w ogóle takiego zaświadczenia dla obywateli brytyjskich, bo Cypr jest częścią Common Wealth. Polska nie jest, wiec ambasada brytyjska by wystawiła, z tym, ze trzeba byłoby mieć status rezydenta w Polsce. Tzn. mój wtedy potencjalny mąż musiałby ten status mieć. Sprawa wypłynęła dosyć późno, bo ważność tego dokumentu nie jest długa, wiec wszystko już było zaplanowane, goście zaproszeni.... W końcu udało się to zrobić w ten sposób, ze High Commission na Cyprze wystąpiła do ambasady brytyjskiej w Polsce z prośba o wystawienie stosownego zaświadczenia i w ten sposób udało się obejść brak statusu rezydenta mojego męża. Oficjalnie występował urząd, a nie on. Musze przyznać, ze dużo w tym było dobrej woli samych urzędników, którzy wykazali się inicjatywa, bo generalnie nie jest to przyjęte postepowanie.

Każdy dokument potrzebny do ślubu musi być przetłumaczony na język polski. Tłumaczenie musi wykonać tłumacz przysięgły.

Jeśli twój narzeczony/twoja narzeczona lub któryś ze świadków nie znają polskiego, trzeba zatrudnić tłumacza przysięgłego, aby ślub był uznany za ważny. Tłumacz w dniu waszego ślubu musi mieć ze sobą dowód osobisty i dokument potwierdzający wpis na listę tłumaczy przysięgłych (prowadzoną przez Ministerstwo Sprawiedliwości).

Niektóre państwa wymagają, aby ich obywatele ubiegali się przed ślubem o specjalne pozwolenie. Przykłady takich państw to Jemen, Kambodża, Kuwejt, Libia, Sudan, Syria, Zambia. (Co ciekawe, Zambia zakazuje studentom studiującym za granicą zawierać małżeństwa z obcokrajowcami!)
Brak dostarczenia takiego pozwolenia skutkuje nieważnością w kraju ojczystym cudzoziemca.

Jeśli zdarzy się, że obowiązuje zakaz zawierania małżeństw z cudzoziemcami w ogóle, wówczas obywatel takiego kraju zostaje zwolniony z obowiązku przedłożenia wyżej wymienionego dokumentu. Jednak jego małżeństwo raczej nie zostanie uznane w ojczystym kraju.

Jeśli prawo polskie i to obowiązujące w ojczyźnie cudzoziemca wykluczają się nawzajem, przykładowo - u nas obowiązuje monogamia, a cudzoziemiec miałby już żonę w swoim kraju, to nie ma możliwości zawarcia małżeństwa w Polsce.

Jeśli cudzoziemiec nie przebywa na terenie Polski, może złożyć wymagane dokumenty za pośrednictwem Wydziału Konsularnego Ambasady RP w swoim kraju pochodzenia.

Małżeństwo można zawrzeć najwcześniej miesiąc po dostarczenia wszystkich dokumentów do urzędu. Kierownik USC ma prawo skrócić ten okres, jeśli będą jakieś ważne przyczyny ku temu.

Co ciekawe, można zawrzeć małżeństwo przez pełnomocnika, np. jeśli cudzoziemiec ma poważnie utrudniony wyjazd z kraju. W takim wypadku potrzebne są jeszcze dodatkowe dwa dokumenty (należy je dostarczyć kierownikowi USC):
  • pisemne pełnomocnictwo od cudzoziemca
  • zgoda sądu rodzinnego
Akt małżeństwa zostanie sporządzony po polsku. Aby zarejestrować małżeństwo w kraju pochodzenia cudzoziemca, należy przetłumaczyć dokument (oczywiście musi to zostać zrobione przez tłumacza przysiegłego).


Ślub konkordatowy w Kościele Katolickim

Nie będzie problemów, jeśli narzeczony/narzeczona jest takiego samego wyznania (rzymskokatolickie) lub wyznania grekokatolickiego. Tak samo nie będzie problemu przy innych wyznaniach chrześcijańskich - więcej na ten temat - tutaj. Z góry ostrzegam, że jest tam napisane, iż "kościół odradza takie małżeństwa, ale ich nie uniemożliwia". Nie spotkaliśmy się osobiście z żadnymi przeszkodami, odradzaniem, sugestiami, że mogę powinniśmy poszukać sobie innych związków, gdzie wyznania będą się zgadzały. Ksiądz, który udzielał nam ślubu prosił jedynie mojego narzeczonego o nauczenie się kilku modlitw po polsku, ale w końcu go z tej wiedzy nie sprawdził.

Musieliśmy za to przysiąc podczas ślubu, że dzieci będą wychowane w obrządku katolickim.

Poza tym, wymagane dokumenty są takie same dla obojga narzeczonych - narodowość nie ma tu znaczenia. Trzeba jednak pamiętać, że oprócz nich są obowiązkowe wszystkie dokumenty, które obowiązują przy ślubie cywilnym.

Swoją drogą, grekokatolicy nie mają oddzielnie bierzmowania, więc dokument potwierdzający chrzest automatycznie potwierdza u nich także bierzmowanie.

O ślubie z ateistą możesz poczytać tutaj. Więcej informacji o ślubach mieszanych (z osobą innego wyznania) znajdziesz tutaj.

Podczas pisania artykułu korzystałam z własnych doświadczeń, wypowiedzi osób z grupy Dwujęzyczność dziecięca oraz książki "Prawo dla Pań".

Jeśli zawierałaś/zawierałeś związek małżeński z cudzoziemcem (w Polsce lub w innym kraju) i chcesz się podzielić doświadczeniami, pisz śmiało tutaj lub na maila julkawis[at]gmail.com. Planuję kolejny artykuł w tej tematyce, tym razem skupię się na anegdotach od osób, które mają za sobą ślub z cudzoziemcem.

wtorek, 8 listopada 2016

Jak (nie) nazywać dzieci #3


Ale jaja! Jeśli wejdziesz w związek z Malezyjką lub Malezyjczykiem, masz szansę na pokazanie swojego poczucia humoru w zupełnie nowej formie. Masz niepowtarzalną szansę, by nazwać córkę Jaja. Bonus: jeśli wyjdzie za Greka, w przyszłości wnuki na bank będą mówić na nią Jaja Jaja. No bo po grecku γιαγιά znaczy babcia.

 

Równie przemyślanym krokiem jest nadanie córce imienia Mama (pochodzi ono z centralnej części Afryki). Nadając takie imię upewniamy się, że nasz ród nie wygaśnie przez jeszcze jedno pokolenie. Szkoda, że Mumin to imię męskie i z zupełnie innej części świata, bo Mama Mumin brzmi już prawie jak "Mama Muminka".

niedziela, 6 listopada 2016

Jak (nie) nazywać dzieci #2


Mumin! To jest imię dla którego warto zaryzykować ewentualne pretensje dziecka. Czy da się nie lubić Muminków? Prewencyjnie należałoby puszczać tę bajkę młodemu od wczesnych lat niemowlęcych. Chociaż nie, za młodu karmiono mnie marchewką, a teraz nie mogę na nią patrzeć. Nie wiem, jak to rozwiązać, ale pomysł uważam za pozytywny i popieram w 100%. Znałam nawet gościa, na którego wołano Mumin, bo przyklejał sobie plastry z Muminkami, chociaż jego stateczny wiek (17 lat) już na to nie pozwalał. Ach, młodość.

sobota, 5 listopada 2016

Jak (nie) nazywać dzieci? #1

fot. Dorota Lin

Żyjemy w świecie wielokulturowym - to już fakt. Globalna wioska to nie termin w podręczniku, ale nasza rzeczywistość. Coraz więcej osób jest w tzw. związkach mieszanych, których owocem są często dzieci dorastające pod wpływem dwóch lub więcej kultur, znające różne języki.

Za chwilę dowiecie się, dlaczego według Ukraińców Doroty robią dobre lody (i to nie takie z maszynki), a każdy Jarek to dla Turków zwyczajny kutas. Czy warto się tym przejmować przy wyborze imiona dla dziecka? Moim zdaniem tak - chociaż i tak nie przewidzimy wszystkich sytuacji, więc nie warto popadać w skrajności. Dziecko fukcjonujące na styku kilku kultur powinno mieć imię łatwe do wymówienia i dobrze/neutralnie się kojarzące we wszystkich językach, z którymi będzie się stykało.

czwartek, 3 listopada 2016

Sprzedać, oddać czy wyrzucić?



Przy porządkach pojawia się pytanie- jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Najszybciej jest po prostu je wyrzucić, takie rozwiązanie pozwala im nie zalegać zbyt długo w domu już po sprzątaniu. Jednak szkoda wyrzucić reklamówkę czy worek dobrych jeszcze ubrań. Stare, podniszczone ubrania, coś co bardziej przypomina szmatki niż odzież można za to spokojnie wrzucić do kontenerów na ubrania. To, co do nich trafia jest poddawane recyklingowi bądź przeznaczane do odsprzedaży. Co ważne, nic nie trafia bezpośrednio do potrzebujących rodzin (więcej przeczytasz tutaj).

wtorek, 1 listopada 2016

Minimalizm wybiórczy

Ten góralski kapeć miał ilustrować sielskość mojego życia. Resztki po sushi i papierki także.
Pamiętam moment, kiedy przeczytałam pierwszą książkę o tematyce minimalistycznej. Koncept ten w równym stopniu przeraził mnie, co zachwycił. Ludzi takich jak ja szufladkuje się jako chomiki - najczęściej powodem ich przywiązania do rzeczy jest umiłowanie przeszłości, bądź strach przed przyszłością. Ci pierwsi chomikują pamiątki, ci drudzy "przydasie", czyli przedmioty, które nie są im niezbędne, ale jeszcze kiedyś mogą się przydać. Większość chomików to typ mieszany.

Mówi się, że Polakom (ale chyba nie tylko Polakom) trudno jest myśleć w kategoriach minimalistycznych, gdyż jeszcze w latach 80 i 90 wielu rzeczy nam brakowało (a niektórym brakuje do dzisiaj). Zorientowanie się na gromadzenie zamiast wyrzucania jest więc naturalnym posunięciem. Ale czy potrzebnym?