czwartek, 3 listopada 2016

Sprzedać, oddać czy wyrzucić?



Przy porządkach pojawia się pytanie- jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Najszybciej jest po prostu je wyrzucić, takie rozwiązanie pozwala im nie zalegać zbyt długo w domu już po sprzątaniu. Jednak szkoda wyrzucić reklamówkę czy worek dobrych jeszcze ubrań. Stare, podniszczone ubrania, coś co bardziej przypomina szmatki niż odzież można za to spokojnie wrzucić do kontenerów na ubrania. To, co do nich trafia jest poddawane recyklingowi bądź przeznaczane do odsprzedaży. Co ważne, nic nie trafia bezpośrednio do potrzebujących rodzin (więcej przeczytasz tutaj).



Ubrania

Aby dotrzeć bezpośrednio do osób, które mogą potrzebować ubrań (bądź przedmiotów), których się pozbywasz, możesz:

  • zagadać do znajomego o słabej sytuacji materialnej
  • zamieścić ogłoszenie na OLX/grupie na FB dla twojej miejscowości
  • skontaktować się z lokalnym schroniskiem dla zwierząt (tam właściwie zawsze chętnie przyjmą szmatki i koce, aby ogrzać zimą budy psów oraz kotów)
  • skontaktować się z parafią (praktycznie przy każdej działa oddział Caritasu)

Sprzęt RTV/AGD

Stary, niedziałający sprzęt RTV/AGD najlepiej oddać w sklepie. Czasem stoją specjalne pojemniki, ale w razie ich braku, wystarczy zapytać obsługę sklepu. (Ostatnio, przy zakupie nowego depilatora oddałam stary przy kasie w Saturnie.)

Natomiast jeśli stary sprzęt jeszcze daje radę, ale masz już nowszy, warto zamieścić kilka ogłoszeń, bądź wystawić aukcję na Allegro. Ludzie kupują stare komputery dla części lub żeby je naprawić i sprzedać. A czasem to, co tobie wydaje się gratem, dla kogoś jest świetną okazją. Jeśli byłeś gotów coś oddać za bezcen, wystaw aukcję od złotówki bez ceny minimalnej i pozwól działać magii. Możesz zarobić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych!

Książki

Z książkami jest problem. Za pieniądze pozbędziesz się tylko tych poczytnych, a takich zazwyczaj nikt nie ma ochoty się pozbywać. Jeśli jednak kupisz popularną książkę i po jednym czytaniu nie masz już chęci do niej sięgać, wystaw ją na sprzedaż, póki jest na topie. Najlepszy interes, który w ten sposób ubiłam polegał na zakupie używanej książki za 30zł, po czym odsprzedaniu jej za tę samą kwotę. Normalnie kosztowała 49 złotych, a ja właściwie przeczytałam ją za darmo (i legalnie!)

Mało popularne książki, których nie chcesz już trzymać w domu możesz oddać na akcję bookcrossing, bądź do lokalnej biblioteki. Moża też spróbować sprzedać je do antykwariatu, ale tutaj też nie ma gwarancji powodzenia - antykwariusz może odmówić przyjęcia książek, które jego zdaniem się nie sprzedadzą. Próbowałam kiedyś sprzedać około pięć książek do antykwariatu, a przyjęto może dwie i to po 1,50zł.

Bibeloty i szpargały

Pozostałe rzeczy, takie jak figurki, pocztówki, rzeczy o potencjalnej wartości sentymentalnej (i tak dalej) można wystawić na wyprzedaży garażowej. Takie akcje w Polsce to jednak wciąż rzadkość, łatwiej chyba znaleźć organizowaną lokalnie loterię i oddać swoje rzeczy na fanty, tym samym przyczyniając się do poparcia jakiejś inicjatywy. Ja oddałam raz kilkadziesiąt rzeczy na loterię, z której dochód był przeznaczony na wyjazd na Światowe Dni Młodzieży dla młodych z mojej parafii. Losy sprzedawano za 1zł, każdy wygrywał, wszystkie wyprzedano. Wychodzi na to, że wsparłam dzieci i młodzież sporą sumą, której normalnie nie wyłożyłabym raczej z portfela.

Podobne bazarki i aukcje są też organizowane lokalnie bądź internetowo na rzecz bezdomnych zwierząt, czy chorych dzieci.

Tak więc, podsumowując, jeśli chodzi o porządki i pozbywanie się rzeczy, jestem za sprzedażą bądź oddawaniem, wyrzucam tylko to, co naprawdę kwalifikuje się do śmieci i wstydziłabym się to komukolwiek przekazać. Natomiast wszystko, co może jeszcze kogoś ucieszyć, staram się oddać bądź sprzedać. Jedna uwaga - nie należy uszczęśliwiać na siłę. Wpychanie komuś np. z rodziny naszych rzeczy, przekonywanie go, że "na pewno mu się to przyda" to zagracanie przestrzeni w kolejnym domu. Jeśli pojawi się coś, czego naprawdę nikt nie chce - bez wyrzutów sumienia można się tego pozbyć. U mnie bywało tak z makulaturą - niby wiele osób czyta gazety, ale zawsze było mi ciężko znaleźć chętną na przyjęcie mojego stosu. Dlatego teraz przeczytane wędrują najczęściej do pieca.

Znacie jeszcze jakieś ciekawe sposoby na pozbywanie się niechcianych rzeczy?
(PS. Celowo nie wchodziłam w temat DIY, ponieważ chciałam się skupić tylko i wyłącznie na tym, jak nie mieć już czegoś w domu, a nie mieć, ale pod inną postacią)