piątek, 17 lutego 2017

Darmowe dyski sieciowe, czyli jak iść do więzienia albo zrobić sobie obciach



Chcąc się podzielić większym plikiem, musimy na chwilę przełączyć się z Facebooka na pocztę (wszystkiego wysłać messengerem się nie da). A jeśli poczta sobie nie radzi, trzeba się uciec do dysku sieciowego.

Sprawdzę niektóre opcje dostępne w internetach i zastanowię się, co jest najlepsze.

Google Drive i Dropbox




Osobiście używam najchętniej Google Drive i Dropboxa. Lubię w nich to, że można ich używać zarówno z poziomu przeglądarki, jak i aplikacji zainstalowanej na komputerze/smartfonie (pliki, które chce się współdzielić po prostu przeciąga się do folderu w Google Drive lub Dropboxie i udostępnia wybranym osobom).

Google Drive pozwala na przechowywanie 15GB plików za darmo.
Dropbox udostępnia tylko 2GB miejsca, ale pozwala na bezpłatne uzyskanie większej ilości przestrzeni w zamian za wykonanie kilku zadań.

Dropbox służył mi dzielnie w liceum. Założyliśmy sobie klasowe konto i współdzieliliśmy pliki przydatne do nauki, takie jak np. skany notatek. Kiedyś ktoś nie patrzył, co kilka i pozwolił swojemu aparatowi zsynchronizować się z Dropboxem (on zawsze tak usłużnie to proponuje). Obejrzałam sobie trochę interesujących zdjęć z jakiegoś grilla suto zakrapianego alkoholem i poinformowałam nieszczęsną ofiarę dropa :D

W innej klasie, która miała wspólnego dropa, zdarzyła się inna śmieszna historia. Kilka dziewczyn postanowiło się podzielić paroma filmami. Efekt? Całej klasie muliły kompy, bo pliki zaczęły się ściągać wszystkim jednocześnie.

Ciekawym wykorzystaniem GoogleDrive i Dropboxa jest też współdzielenie plików pomiędzy kilkoma własnymi sprzętami. Jeśli nie chcemy za każdym razem wysyłać domownikom maili, można po prostu udostępniać sobie pliki na dysku sieciowym, który wygląda jak zwykły folder. Oszczędza się w ten sposób trochę czasu i jest jakoś tak bardziej... kameralnie.

FileShark i CatShare



Na FileShark i CatShare ciekawą opcją jest program partnerski pozwalający na zarabianie. Na Fileshark zarabia się do 100zł za 1000 pobrań plików, na CatShare za tę samą liczbę pobrań można uzyskać maksymalnie 70zł.

Dla przeciętnego zjadacza chleba taka liczba pobrań jest trochę trudna do osiągnięcia, nawet gdyby wrzucać tylko zdjęcia z imprez firmowych czy rodzinnych.

FileShark daje nam aż 8TB miejsca.
CatShare nie ma sprecyzowanego limitu.
Z obu portali pliki są kasowane po 30 dniach od ostatniego ściągnięcia. (Wykup konta premium oczywiście zdejmuje te ograniczenia, oznacza także szybsze pobieranie od innych użytkowników, no i oczywiście pobieranie większej ilości danych)

Możliwe jest też używanie obu portali bez rejestracji, tylko po co? Daje to mniej możliwości, a rejestracja nie boli - takie jest moje zdanie :D

Mediafire


10 GB miejsca, ściąganie bez limitu
Aplikacja mobilna
...i niestety pliki są przechowywane tylko przez jakiś czas, a potem usuwane. Można to wywnioskować z tego, że jedną z korzyści w pakiecie premium jest "long-term storage". Niestety nie jest łatwo się dokopać do informacji, jak długo można przechowywać pliki za darmo.


Werdykt

Podsumowując - jeśli zależy nam na długotrwałym przechowywaniu plików online - najlepszym wyborem będzie Google Drive. Ja trzymam tam na przykład swoje zdjęcia ze ślubu i wesela.

A jeśli chcemy wrzucić dużo i szybko i nie przeszkadza nam, że kiedyś to z sieci wyparuje, idealnie nada się FileShark.

Tylko że nigdy nie wiadomo, czy właściciel FileShark nie skończy jak gość od Megaupload, czyli w więzieniu i ze szlabanem na internet. Nie od matki, ale od państwa. Jak powszechnie wiadomo takie serwisy są często-gęsto wykorzystywane do uploadu i downloadu filmów i muzyki objętych prawami autorskimi.

Przechowywałam trochę plików na Megaupload, i to takich zupełnie legalnych - to były moje prywatne zdjęcia z obozów wakacyjnych. Straciłam je. Dlatego od tamtej pry średnio ufam podobnym serwisom...

Przypomę historię założyciela Megaupload

Uwielbiam ją - trochę mnie bawi, trochę przeraża :D

"Nowozelandzka policja, na wniosek amerykańskiej prokuratury, przypuściła szturm na luksusową posiadłość o 6:45 rano. W willi trwała właśnie impreza z okazji 38. urodzin Dotcoma. Policja specjalnie wybrała ten dzień, by zgarnąć także gości. - Domyślaliśmy się, że będzie tam także część osób poszukiwanych w USA - powiedział jeden ze śledczych gazecie "New Zealand Herald".

Gdy 76 funkcjonariuszy wdarło się do środka, jubilat zabarykadował się w pokoju-bunkrze obok swojej sypialni z dubeltówką w rękach.

Razem z nim zostało aresztowanych jeszcze trzech innych pracowników Megaupload - Bram van der Kolk, Finn Batato i Mathias Ortmann. W willi znaleziono 9 milionów dolarów w gotówce oraz samochody i dzieła sztuki warte 8 mln dolarów."
Więcej o aresztowaniu Dotcoma przeczytasz tutaj.

"Schmitz, jak naprawdę ma na nazwisko właściciel i założyciel MegaUpload, może wrócić do swojej luksusowej willi. Nie będzie to jednak tryumfalny powrót w glorii i chwale, a praktycznie areszt domowy. DotCom nie może używać swojego helikoptera i nie wolno mu korzystać z sieci. Na dodatek zabroniono mu oddalać się od domu dalej niż 80 kilometrów. Milioner nie będzie mieć nawet pociechy ze swojej wspaniałej kolekcji aut, bo cała została skonfiskowana. Oprócz wspaniałego domu, został mu tylko dmuchana makieta radzieckiego czołgu z czasów Zimnej Wojny."
Więcej o jego wyjściu z więzienia przeczytasz tutaj.

Post napisany w ramach zajęć "Sieciowe środowisko pracy".