poniedziałek, 26 czerwca 2017

7 powodów, dla których warto iść najpierw do pracy, a potem na studia



Mam przyjemność kończyć właśnie pierwszy rok kierunku architektura informacji. Są to moje czwarte studia i pierwsze, z których jestem na tyle zadowolona, że mam ochotę je ukończyć. Moje przygody ze studiowaniem stały się tak sławne wśród rodziny i znajomych, że funkcjonowały już jako swego rodzaju memy. Moim ulubionym podsumowaniem było stwierdzenie kolegi z pracy (jeszcze za moich panieńskich czasów, czyli całkiem niedawno) "Ty, Wiśniewska, nigdy nie skończysz pierwszego roku". A właśnie za chwilę niemożliwe stanie się możliwe! :D

Ale do rzeczy. Jeśli ktoś tak wybredny jak ja (trzeba wiedzieć, że przerywałam studia, bo jestem wybredna, a na pewno nie tępa) w końcu decyduje, że jakiś kierunek jest warty świeczki, to musi być niezły, prawda?

Moim problemem było to, że znalazłam pracę po liceum i chociaż nie była to moja wymarzona praca, to jednak spodobał mi się sektor (IT). Myślałam tak: jeśli mam iść na studia, to muszą mi coś dać, pomóc przyswoić wiedzę, pomóc w karierze. I w końcu, metodą prób i błędów trafiłam na architekturę informacji, która będzie bohaterką kolejnego postu. Dzisiaj jednak skupię się na ogólnych plusach pójścia do pracy przed studiami.

Jest to podejście u nas w Polsce ciągle niepopularne, rok przerwy często uważa się za niepotrzebną fanaberię. Ja miałam kilka lat przerwy i bardzo się z tego cieszę. Odnalazłam się. Może Tobie też to pomoże? A może zdecydujesz się przynajmniej na weekendową lub wakacyjną pracę? Sprawdź, dlaczego warto.

1. Weryfikujesz swoje przekonania o rynku pracy.
Może się okazać, że branża, w której chcesz pracować w ogóle nie wymaga wykształcenia wyższego, a ty masz już odpowiednią wiedzę, by zacząć. Super! W takim wypadku możesz zacząć od razu. Nawet jeśli wydaje ci się, że nie zostaniesz przyjęty do jakiejś pracy, warto drążyć temat, wysyłać CV, chodzić na targi pracy i rozmawiać z pracodawcami. Zmotywowany pracownik z pasją to osoba, której szukają rekruterzy.

Przy poszukiwaniach pierwszej pracy zignorowałam poważne portale, takie jak pracuj.pl czy praca.pl, przeglądając jedynie OLX czy Gumtree. To był błąd! Będąc ambitnym absolwentem szkoły średniej jak najbardziej zasługujesz na normalną, fajną pracę. Nie bój się jej szukać tam, gdzie na ciebie czeka.

Może się też okazać, że twoja wymarzona praca jest poza zasięgiem możliwości. Wtedy podejmujesz się czegoś tymczasowo, a na temat docelowego stanowiska robisz research. Oto pytania, które warto sobie zadać:
  • Czy potrzeba studiów czy kursu?
  • Może jesteś na tyle bystry, że przyswoisz te informacje samemu?
  • Jakie książki warto przeczytać?
  • Czy istnieją miejsca, gdzie dostaniesz tę wiedzę za darmo?
Może się też okazać, że twój super biznes plan jest gówno warty i musisz zacząć myśleć od nowa. To też świetne doświadczenie - lepiej przekonać się o tym wcześniej, niż później.

2. Zaczynasz rozumieć, w jakim systemie lubisz się uczyć.
Mi osobiście brakowało nauki, atmosfery szkoły, siedzenia w ławkach, nauczyciela, który daje piąteczkę i klepie mnie po ramieniu. Brakowało mi kogoś, kto powie, że jestem mądra, tylko dlatego, że napisałam jakiś sprawdzian albo zrobiłam prezentację. Tak, jest w tym trochę narcyzmu i tendencji do rywalizacji. Ale jeśli takie potrzeby zaspokaja się w zdrowy sposób i dostaje się za to na koniec świadectwo czy dyplom, to dlaczego sobie nie pofolgować?

Są osoby, które zakończenie nauki potraktują jak zbawienie i nie będą chciały już wracać w szkolne czy uniwersyteckie mury. Przez jakiś czas sądziłam, że do nich należę, ale nostalgia była zbyt silna. Poza tym, nawet mając w zanadrzu mnóstwo darmowych materiałów do nauki online, nie czułam motywacji. Nauka dla samej nauki wydawała mi się monotonna i bez sensu. Nawet z tak wspaniałym narzędziem jak KhanAcademy... Potrzebowałam jakiegoś celu, marchewki przed sobą. I studia mi to dają.

3. Nabierasz wewnętrznej siły i nie boisz się życia po studiach.
Nastolatki i studenci często snują czarne do znudzenia (lub różowe do porzygu) wizje przyszłości. Jest to zrozumiałe, ponieważ rzeczywistość naszych rodziców to już nie nasza rzeczywistość. Nikt nie jest w stanie nas skutecznie przygotować na to, co nadchodzi i sami nie jesteśmy tego pewni. Odnalezienie się w życiu i na rynku pracy napawa strachem. Im wcześniej podejmie się próbę wyfrunięcia z rodzinnego gniazda, tym szybciej pewne obawy miną. A te, które okażą się prawdziwe, będzie łatwiej pokonać. Po prostu - metodą prób i błędów nauczysz się życia.

4. Stajesz się bardziej zorganizowany.
Spóźnić się do pracy to nie to samo co spóźnić się do szkoły. Nie można poratować się usprawiedliwieniem od mamy, a wagarowanie nie skończy się uwagą, a poważnymi problemami ze strony szefa. Praca to nowa rzeczywistość, która tylko w pewnym stopniu przypomina szkołę. Uczy mobilizacji i odpowiedzialności w zupełnie nowy sposób.

5. Twoja wizja rzeczywistości jest coraz mocniej oparta na dowodach.
To z czym wychodzisz ze szkoły, to tylko wyobrażenie o przyszłym życiu oparte na opowieściach innych. Im dłużej godzisz się na otrzymywanie kieszonkowego od rodziców i kontynuujesz naukę bez prób podjęcia choćby wakacyjnej czy weekendowej pracy... tym dłużej nie masz (na temat pracy i samodzielności) do powiedzenia nic prócz "słyszałam od kuzyna", albo "jestem przekonany, że". I szczerze, to możesz sobie takie opowieści snuć z równymi tobie, ale nikt kto już zasmakował odrobiny życia na własny rachunek nie będzie chciał słuchać takiego pieprzenia. No bo serio, co ty wiesz o życiu?

6. Poznajesz wartość pieniądza.
Póki rodzice dają ci pieniądze, prawdopodobnie nie zwracasz większej uwagi na to, co ile kosztuje. No dobra, trochę zwracasz, ale w razie czego wykonujesz jeden telefon i jesteś uratowany. Tymczasem podejmując próbę samodzielnego utrzymania się... nagle dostrzegasz zmiany w swoich konsumenckich zachowaniach. Zaczynasz kupować mniej (jeśli cię nie stać) lub więcej (jeśli cię stać i lubisz wydawać pieniądze). Prawdopodobnie bardziej ci wstyd, kiedy brakuje ci pieniędzy pod koniec miesiąca.

7. Lepiej rozumiesz siebie i swoje oczekiwania wobec pracy.
Po kilku miesiącach przepracowanych w danej branży wiesz już o niej na tyle dużo, żeby zdecydować, czy wytrzymałbyś w niej kilka lat, czy chcesz czym prędzej zmienić specjalizację. A pomyśl - jeśli najpierw pójdziesz na studia, skąd się dowiesz, z czym się je pracę z nimi związana? Będziesz tylko panikować, że nie zdałeś kolosa, albo cieszyć się z czwórek, ale nie zrozumiesz, jak to jest siedzieć w biurze osiem godzin i używać kropli do wysychających oczu, albo z czym się wiąże praca fizyczna za granicą i rozłąka z rodziną oraz przyjaciółmi. 

Kiedy idziesz na studia, wybierając je świadomie i mając za sobą doświadczenie pierwszej pracy, czujesz się spokojniejszy.
  • Wiesz, że praca zawsze się znajdzie, ale studia mają wpływ na to JAKA to będzie praca.
  • Nie gryziesz ze strachu paznokci, powtarzając jak mantrę, że będziesz pracować w McDonalds' (hehe), a swój dyplom użyjesz do podcierania tyłka (hohoho)
  • Masz świadomość tego, czego naprawdę chcesz, bo masz prawdziwszy obraz mitycznego dla wielu studentów "życia po studiach"
  • Nie wku#wiasz ludzi podobnymi mądrościami: