O blogu i o mnie

Cześć, tu Julia Hladiy, albo Pyszczucha. Co to właściwie znaczy? Pyszczucha to małe, słodkie zwierzątko, które na codzień mieszka cicho i spokojnie ukryte między skałami, ale w razie potrzeby nie boi się głośno krzyczeć. Lub pożerać mózgi ptaków.




Pyszczucha to tak naprawdę wersja rosyjska, po polsku mówi się na tego gryzonia "szczekuszka". Oba słowa wskazują na to, że to zwierzę lubi się wydzierać. No, więc ja też.

Lubię mówić, najlepiej głośno i dosadnie.
Tak samo jest z pisaniem.

Piszę nie tyle o nauce języków obcych, co o językowym lifestyle'u. Jest to o wiele ciekawszy i mniej inwazyjny sposób na przyswojenie sobie języków - zamiast uporczywej nauki proponuję dywersyfikację sposobów na poznawanie języka i wdrażanie nawyków, dzięki którym języki obce stają się oczywistą częścią każdego dnia.

Mówię w języku francuskim, angielskim, ukraińskim i już trochę w niemieckim. Uczę się hiszpańskiego i norweskiego.

W 2015 roku wzięłam ślub, więc przewinęło się też na blogu kilka tematów okołoślubnych. Pisałam o przedślubnym stresie i o tym, co jest dla mnie najważniejsze w kontekście ślubu i wesela. Poruszałam temat budżetu, jaki przeznaczyłam na strój i akcesoria Panny Młodej. Podzieliłam się także zdjęciami z sesji ślubnej w biurze firmy Atos, gdzie poznałam mojego męża, Olka.

Przez około dwa lata pracowałam na zmiany i zebrałam w jednym miejscu swoje spostrzeżenia. Powstał z tego swoisty poradnik, jak pracować na zmiany i się nie wykończyć. Standardowo, wyrzuciłam z siebie co sądzę na temat korporacji, a także pochwaliłam się własnym startupem (którego, jak to ze startupami bywa - już nie ma).

Obecnie studiuję i często piszę o swojej dziedzinie nauki, jaką jest architektura informacji. Poza tym jestem w ciąży, więc poruszam tematy z tym związane.

Zdarza mi się napisać wiersz, albo opowiadanie.